Statystyki

Użytkowników : 34
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44541

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43113
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Opinie uczestników Drukuj Email
środa, 17 lutego 2010 23:02

Opinia Cezarego:

 

Warsztaty, które odbyły się w dniach 11 i 12.02.2010r. w LO, miały na celu pokazanie miłośnikom teatru trudnej, lecz efektownej sztuki pantomimy. Uczestnicy ćwiczyli swoje zdolności ruchowe, manualne, aktorskie, ale także wyobraźnię, która jest nieodzownym elementem sztuki mimów. Prowadzący zajęcia, Pan Krzysztof Najdowski, przekazywał swoją wiedzę z pasją, dzięki temu każdy uczestnik był zainteresowany. Wszyscy ćwiczyli w skupieniu. Entuzjazm widać było na twarzy każdego z obecnych. Mi pantomima pozwoliła spojrzeć dalej, poza realny świat i nauczyła postrzegać go w zupełnie inny sposób. Sądzę, że zdobyta wiedza będzie dla mnie niezwykle cenna w przyszłości, w czasie przygotowywania przedstawień i scenek, a już na pewno wykorzystana zostanie w naszym projekcie. Warsztaty były fascynującym i inspirującym doświadczeniem. Chciałbym jeszcze w przyszłości wziąć udział w podobnych przedsięwzięciach”.

 

Opinia Magdy:

 

„W pełnej gotowości, już od godziny 9 rano (11.02) zebrani w sali, oczekiwaliśmy ze zniecierpliwieniem na naszego gościa. Jaki będzie? Czego możemy się spodziewać? Jaką tajemną wiedzę ów człowiek nam przekaże? Takie oraz bardzo podobne pytania malowały się na twarzach dwadzieściorga uczestników pierwszych w naszym liceum warsztatów pantomimicznych, prowadzonych przez słynnego mima - Krzysztofa Najdowskiego, w ramach projektu "Równać Szanse", który rozpoczął się na początku stycznia tego roku. W związku z pogodą, która całą Europę unieruchomiła swoim białym oddechem, po pokonaniu wielu trudności związanych z dojazdem, pogodą na lotnisku, opóźnieniem startu niemieckiego samolotu, artyście udało się dotrzeć do Polski i ostatecznie dojechać do Węgrowa.

Do pracowni, gdzie byliśmy zgromadzeni, wkroczył wysoki, ciemnowłosy mężczyzna, o miłej powierzchowności, a po godzinach spędzonych razem można było również dodać, bardzo sympatyczny i ciekawy człowiek, z którym praca zaowocowała mnóstwem nietuzinkowych i oryginalnych pomysłów. Przyjechał bez żadnych teatralnych rekwizytów,   a mimo to w jego dłoniach, dzięki ruchowi ciała, materializowało się wszystko, czego tylko zapragnął. Myśl zrodzona w głowie, w jednej chwili znajdowała swe odbicie w wykonywanych przezeń ruchach. Stawał się lustrem odbijającym, a właściwie rysującym świat, którego istnienia jeszcze przed chwilą nawet nie podejrzewaliśmy. Wystarczyło kilka sugestywnych ruchów, a w głowie widza powstawał obraz peronu, na który za chwilę podjedzie pociąg dalekobieżny, balonika kołyszącego się w przestrzeni czy delikatnego piórka opadającego przy orzeźwiających podmuchach wiatru. Uruchomiony został w naszych głowach proces nie dający się powstrzymać i powodujący ekscytujący niepokój. Raz puszczona w ruch wyobraźnia nie pozwala zapędzić się na powrót do klatki gotowych projekcji filmowych i już wykreowanego, wirtualnego świata gier - współczesnych rozrywek wielu młodych ludzi. Żąda teraz czegoś więcej, bardziej wyrafinowanej rozrywki, której zaznała dzięki uchyleniu przed nią rąbka tajemnicy wielkiej oraz niełatwej sztuki iluzji przedmiotu.

Arkana tajemnej wiedzy teatralnej, dającej świadomość własnego ruchu, poznamy lepiej już niedługo, na zbliżających się, kolejnych warsztatach, tym razem w teatrze "Gardzienice" w Lublinie. Teraz od samego początku będziemy potrafili docenić, dzięki Panu Najdowskiemu, który uświadomił nam, że coś wyglądającego na pozornie bardzo proste oczyma widza, okupione jest wielogodzinną pracą artysty. Z jak potężną sztuką stykamy się za każdym razem w teatrze, siedząc na widowni i obserwując przedstawienie!”

 

Opinia Krzysztofa:

 

„W dniach 11 i 12 lutego w naszej szkole odbyły się warsztaty pantomimy dla uczestników projektu teatralnego, które poprowadził pan Krzysztof Najdowski.

Na początku warsztatów mieliśmy krążyć po sali i osobom przypadkowo spotkanym przedstawić siebie i swoje zainteresowania za pomocą samych gestów. Zadziwiająco dużo osób ujawniło swoje zainteresowania sportowe i czytelnicze. Pierwsze zadanie polegało na przedstawieniu w pięcioosobowych grupach za pomocą 6-7 obrazów całej baśni lub innego, krótkiego utworu. I tak: nie zabrakło „Jasia i Małgosi” (w której pani prof. A. Białczak przedstawiła czarownicę robiącą przewrót w przód do pieca!), „Śpiącej Królewny”, „Balladyny” itp. Po każdym występie następowała dyskusja, analizowaliśmy, co było dobre, a co należy poprawić. Po kolejnych ćwiczeniach typu zwierciadło (odwzorowywanie ruchów drugiej osoby) przyszła kolej na nowe zadanie. Uczestnicy w grupach mieli przedstawić – oczywiście bez słów - wyimaginowaną rzeczywistość – peron. Nie zabrakło oryginalnych epizodów (pies załatwiający swoje potrzeby fizjologiczne na oczekującego na pociąg mężczyznę). Inne ćwiczenie polegało na ustawianiu wyobrażonych sobie szklanek na półkach mieszczących się na różnych wysokościach, jeszcze inne na przedstawieniu w grupach jakiegoś monstrum, zwierzęcia, osoby, muchy. Oczywiście inwencja twórcza licealistów i gimnazjalistów nie znała granic! Mogliśmy ujrzeć żółwia wyrzuconego z morza, kobietę o pięknych kształtach, śmierdzącego potwora... Najciekawiej została przedstawiona scenka z muchą: podczas wyczerpującego polowania zginęły dwie osoby trafione wystrzałem przez Magdę, a i tak na koniec owad został pożarty przez wygłodniałego Marcina. Na zakończenie pierwszego dnia warsztatów wykonaliśmy jeszcze kilka ćwiczeń: przekazywanie brył sztywnych, rzucanie, kozłowanie, odbijanie piłki. Byliśmy już bardzo zmęczeni (18.30!), jednak po 20min. po zakończeniu warsztatów spotkaliśmy się przy jednym ze sklepów i zaczęliśmy sobie przekazywać belki oraz rzucać piłkami w nadjeżdżający autobus – oczywiście wszystko na niby, z zachowaniem zasad trudnej sztuki pantomimy, której uczyliśmy się cały dzień. To chyba znak, że ten dzień można zaliczyć do udanych.

Drugiego dnia zaczęliśmy od przedstawienia magicznych sztuczek. Nie zabrakło królików wyskakujących z kapeluszy, osób przebitych mieczami... Pan Krzysztof pokazał nam kolejne techniki, m.in. przeciąganie liny. Na koniec mieliśmy wymyślić całą historię, oj, niektórzy zbyt mocno wyobraźnię wykorzystali! (np. królewna, za którą tylko psy się uganiały). Niektórym zrzędła mina, gdy okazało się, że teraz musimy tę historię opowiedzieć z pomocą gestów. Jednak zdaliśmy i ten egzamin!”