Statystyki

Użytkowników : 34
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44542

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43113
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Nasza-klasa i niezapominajki Drukuj Email
wtorek, 01 stycznia 2008 02:00
Wydaje mi się, że wyjątkowy charakter chwil, które skłaniają nas do spoglądania wstecz, wynika z tego, że to bardzo ludzkie, proste i łatwe tak zatrzymać się po dwunastu na przykład miesiącach i zrobić bilans. Towarzyszą temu oczywiście emocje, a ich odcień zależy od tego, co dominuje wśród zdarzeń i spraw, poukładanych jak cyfry w szkolnych rachunkach. Jeśli pod kreską wychodzi satysfakcjonujący wynik, kiwamy z zadowoleniem głową: to był dobry rok, oby następny nie był gorszy. Jeśli zaś wśród tych danych znajdą się tak bolesne fakty, że bledną przy nich wszelkie sukcesy i radości, patrzymy z nadzieją na nadchodzące dni albo z przetrąconą ufnością kuśtykamy gdziekolwiek, byle dalej od złych wspomnień. Ale gdy oddalimy się od nich na bezpieczną odległość, znów przystępujemy do układania na nowo mozaiki minionych miesięcy i lat... Widzę z mojej perspektywy już to bardzo wyraźnie, że im większy dystans dzieli nas od przebytych odcinków drogi, tym skwapliwiej się im przyglądamy i... tym mniej obiektywnie, za to z większym sentymentem. Pokazują tę prawidłowość też takie okazje, jak zbliżający się rocznicowy zjazd absolwentów naszego ogólniaka. Byłem na kilku takich zlotach i wiem, że najliczniej uczestniczą w nich ci, którym pamięć przywraca dawne zdarzenia w postaci tak odmienionej, że prawie idyllicznej.
Wydawać by się mogło, że kłam takim obserwacjom zadaje banalny chyba jednak mimo wszystko przypadek niezwykłej popularności portalu internetowego nasza-klasa.pl. Na pozór bowiem jest tu odwrotnie: roi się od młodzieży. Cóż w tym jednak dziwnego – to jest przecież ten świat, w którym młodzi ludzie czują się najlepiej, w cyberprzestrzeni zadomowili się na gronie.pl - to co im szkodzi mieć swój profil też na naszej-klasie? W wirtualnym tłumie można czuć się swobodnie i w miarę bezpiecznie, żadne bariery nie istnieją we wzajemnych kontaktach: głos się nie łamie, ręce nie pocą, a niesforny grymas twarzy nie zdradza naszego zmieszania. Mniej liczna frekwencja starszych roczników – chociaż o dziwo wcale nie tak mała! – jest jak sądzę tylko konsekwencją stosunku do komputera. Jeśli z takich czy innych przyczyn, we wczesnej czy późniejszej fazie życia ktoś się już zaplącze w sieć tego cyfrowego systemu kontaktów międzyludzkich, zyska: odnowi znajomości, dowie się o losach niegdysiejszych przyjaciół i opowie o swoich itd. Co straci? Głupie pytanie, bo to tak, jakbym pytał, co straci ktoś, kto zdecyduje się wziąć udział w zjeździe absolwentów swojej szkoły.
Gdy już wydostajemy się poza ten specyficzny czas podsumowań, rachowania zysków i strat, przystępujemy zazwyczaj do planowania następnego etapu, na przykład roku. Tej fazy chyba nie lubimy tak bardzo – zdecydowanie bardziej wolimy czas oceny wielkości dokonań, życiowych zysków, milowych postępów. Czy można sobie wyobrazić jakiś taki socjologiczny fenomen spontanicznego jednania się ludzi po to, by układać plan bliższej czy dalszej przyszłości? Chyba trudno, bo planowanie, jakkolwiek jest wszechobecne i wynika z racjonalnych argumentów, zawiera w sobie coś sprzecznego z naturą, w stosunku do której jest – jak większość z nas tak czy owak wierzy – jakiś Boski plan, ale my sami w tym theatrum mundi jesteśmy co najwyżej aktorami, a czasem może nawet tylko marionetkami. Więc gdy w swojej pysze, albo z konieczności, czyli z powodu cudzej pychy zaplanujemy już np. kolejny etap naszych działań, to potem z perspektywy minionego czasu cieszymy się najbardziej tym, co wynikło z pokrzyżowania się planów, z wkroczenia czegoś niespodziewanego, nowego, bo często właśnie to nieplanowane okazuje się najcenniejsze.
I z taką nadzieją wkraczam w ten rok – że pomiędzy sztywnymi punktami i podpunktami naszych planów (rocznicowych, wydawniczych, szkolnych, prywatnych itd.) zazielenią się i zakwitną „niezapominajki”, czyli to, co naprawdę warto będzie zachować na długo w pamięci.