Statystyki

Użytkowników : 34
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44583

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43115
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

W przedwojennym Węgrowie z Michałem Czapskim Drukuj Email
wtorek, 01 stycznia 2008 02:00
W kręgu lekarzy
Świat konsyliarzy nie był w mieście bogaty i po śmierci Szamoty przez pewien czas czynili spustoszenie wśród nieszczęśliwych mieszkańców różni faceci w postaci tak zwanych lekarzy wojennych. Po pewnym czasie stosunki unormowały się i - prócz ordynatora szpitala na Klimowiźnie - rezydował stale lekarz powiatowy, który jednocześnie nauczał higieny w szkole i czuwał nad stanem zdrowotnym uczniaków.
Z początku był nim powolny grubas, jeżdżący po mieście na rowerze. W pewne letnie południe zderzył się z Gienkiem Wintochem w punkcje zbiegu Starowiejskiej ze Szpitalną. Doktor zbliżał się do ziemi wolno i majestatycznie, z równą powagą jak jeździł. Gieniek ledwo się spod niego wygrzebał.
Po nim nastał Ryszard Kucharski. Ten jakoś szybko zaaklimatyzował się i wszedł w miejscowe towarzystwo. Starsza jego córka Niusia (Maria) była naszą koleżanką na zabawach, otoczona pierścieniem adoratorów. W on czas na Klimowiźnie rezydował Dehnel. Jego dwaj synowie Janek i Jacek jeździli bryczką nad Liwiec do kąpieli. Jacek później służył w marynarce wojennej, Janek skakał odważnie z burty do wody i na miejscowych balach próbował sił w tańcu. Tańczył jak noga, a pretensje miał zawsze do partnerki: „Jak z panią tańczę, to zdaje mi się, że szafę przesuwam”. Jeszcze miał tę zaletę, że pływał z niebywałym hałasem. Patrzącym nawet zdawało się, że podziwiają kraula. Była to jedynie piekielna chlapanina, wywoływana nieprzytomnym biciem o wodę nogami i rękami.
Przed Dehnelem był doktor Kozubowski, który gros życia spędził w Chinach. Miał za sobą olbrzymią praktykę i rzadką wiedzę medyczną. Gdy umarł, żegnany był podobnie jak Szamo-ta - przez całe miasto szedł olbrzymi pochód ludzi na cmentarz.
Mieszczanie i stodoły
Trzon strukturalny mieszkańców Węgrowa stanowili mieszczanie. Wskutek wojen i wypadków losowych i zaistniałych w dawnej przeszłości zmian ekonomicznych liczba ich nie była wielka, a ci pozostali stracili dawne znaczenie i z czasem zaniechali właściwych sferze mieszczańskiej zajęć. Byli właścicielami nieruchomości w mieście, przeważnie budynków drewnianych mieszkalnych, głównym jednak ich źródłem utrzymania było prowadzenie gospodarstwa rolnego. Bardzo wyczerpujące dla zdrowia było to zajęcie. Zabudowania gospodarcze położone były poza miastem, tak zwane „stodoły”. Stodoły były na Grudziach (przedmieście północne) i były rucheńskie stodoły. Grudzie lub Piaski zaczynały się za Strugą.
Chyba w okresie pierwszej wojny światowej paliły się stodoły, co stały na końcu ulicy Rucheńskiej [dawniej Ruskiej dziś Zwycięstwa]. Już po tej wojnie przeżywali mieszkańcy Węgrowa straszny pożar stodół na Piaskach, spowodowany błogosławioną działalnością głupio zlokalizowanej mleczarni. Były to piękne, tradycyjne zabudowania wieńcowe, a nawet sumikowo-łątkowe. Ryglówki szalowe miały jedynie właściwe stodoły. Te „stodoły” różnie były uformowane, zależnie od zamożności właścicieli i wieku założenia kamieni węgielnych. Najstarsze stawiano w czworobok, z wejściem przez specjalną bramę z furtką. Pomiędzy po-szczególnymi posesjami zachowywano wąskie odstępy zwane „ścionkami”. Obejście było zewsząd zamknięte budynkami, otwarte zagrody to zabudowy późniejsze. W czworoboku stodolnym mieściły się obory, stajnie, gumna i spichrze, ponadto drwalka i chlewy. Trzymano więc nawet i świnie. Świnie i drób były przy domu. Ale drwa do palenia noszono pod wieczór ze stodół - tak przynajmniej robił Balicki. Wejścia zamykano tylko pro forma, klucz od drewnianego zamku wkładając w zagłębienie pod kamieniem. Kradzieże prawie się nie zdarzały.
Degradacja społeczna i postępujące latami zubożenie rodziło zgorzknienie i redukowało ekspansję życiową. Trudno mi wymienić najstarszych przedstawicieli mieszczańskich rodzin węgrowskich. Niewątpliwie należał do nich Balicki, ale i Flegrowie, Elgasowie, Gierłowscy, Niszcz, Ciborowscy, Barbasiewicze, Bartoszewscy...

[za zgodą Autora – dziesiąty fragment książki
Życie towarzyskie i wszelakie życie Węgrowa
lata 1920 – 1929,
TKŚ Pogwarki Węgrowskie, Węgrów 1998;
śródtytuły HK]