Statystyki

Użytkowników : 35
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44811

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43142
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Ciacho ma doła Drukuj Email
czwartek, 01 listopada 2007 02:00
Moda na uczenie się języków obcych zapanowała wśród młodzieży niepodzielnie. W ten sposób pośród zawiłości gramatyki języka niemieckiego, gęstwiny angielskich czasów, niuansów artykulacyjnych francuszczyzny i mnogości rosyjskich słówek polszczyzna rozproszyła się i przekształciła w niewielki zasób słów, który służy młodym ludziom do porozumiewania się. Dziś kilka przykładów gwary młodzieżowej rozpoczynających się od liter: C i D.

Można przypuszczać, że autorkę tych słów młodzi nazwaliby CRAZY’OLKĄ (czyt: krejzolką, czyli wariatką od ang.: crazy – szalony, zwariowany), gdyby próbowała zachęcać ich do zmiany nawyków językowych, do czytania książek i prasy.
To przecież CZADOWO (modnie, świetnie) posługiwać się językiem, w którym nie obowiązują niemal żadne normy zarówno w mowie, jak i w piśmie! Świetnie, jeśli CZAISZ (rozumiesz, co inni mówią, o czym rozmawiają). Jak nie CHWYTASZ (rozumiesz o czym się mówi) to jesteś CIENIAS! (osoba, która nie potrafi wykonać jakiegoś prostego zadania, ale także: słaby uczeń, osoba nieśmiała, tchórzliwa).
Według młodzieży byłabym zapewne CZAJNIKIEM (osobą bardzo głupią, ograniczoną intelektualnie), jeśli słysząc relację dziewczyny: „Moje ciacho miało doła i trochę nadymiło” pomyślałabym, że pewnie próbowała upiec ciasto, ale nie dość, że było z zakalcem, to jeszcze przypaliło się w piekarniku. Oczywiście, byłabym w błędzie! CIACHO to ładny chłopak, który podoba się dziewczynom, natomiast MIEĆ DOŁA to tyle, co: zasmucić się, mieć chandrę, wpaść w depresję. DYM z kolei oznacza: duże zamieszanie, nieprzyjemną sytuację, nawet: bójkę, NADYMIĆ zatem to: wywołać zamieszanie.
Nie próbowałabym nawet komentować tych słów, by się zupełnie nie skompromitować. Mogłabym jeszcze usłyszeć: „DYMAJ SIĘ (daj, mi spokój, odejdź), DAJ SE NA LUZ (przestań się przejmować). Tylko CYKUŚ (człowiek bojaźliwy, tchórz) słucha takiego gadania CAPÓW (starych ludzi, ale też: osób zachowujących się nienormalnie)”.
Dużą popularnością cieszy się wśród młodych ludzi słowo CENTRALNIE. Traktują je jako zwrot oznaczający przytaknięcie, potwierdzenie czyichś słów lub odnoszą do wydarzenia, z którego wszyscy są zadowoleni.
Kiedy mają przemożną ochotę, chęć na zabawę zorganizowaną w domu, mówią: „Mam CHCICĘ na DOMÓWĘ”. Mówiąc zaś: „Muszę DAĆ CYNK rodzicom, że idę na DŻAMP, bo będę MIEĆ CIEPŁO”, oznajmiają, że powinni poinformować swych rodziców o wyjściu na dyskotekę, w przeciwnym razie mogą znaleźć się w niebezpiecznej, groźnej sytuacji.
Cykl imprez (najczęściej zakrapianych alkoholem) trwający kilka dni to CUG. Wtedy raczej nie wystarcza czasu i sił na DZIOBANIE (naukę). Zresztą i tak – zdaniem większości młodocianych – uczą się tylko DZIĘCIOŁY (bardzo dobrzy, wzorowi uczniowie) albo CIE-ĆWIERZE (tchórzliwi uczniowie, osoby uważane za nudne, także: osoby ubierające się elegancko).
Na miano DŻAGI zasługuje jedynie zgrabna, ładna, atrakcyjna dziewczyna. Najlepiej, jeśli jest jeszcze DŻEZI (z ang.: jazzy - sympatyczna, fajna, super, niezła, nie byle jaka). Rozsądny młody mężczyzna zapewne zbada, czy nie spotyka się ona z jakimś CEPEM (osobą mało inteligentną, człowiekiem mającym problemy ze zrozumieniem czegoś, nielubianym kolegą), bo może wtedy DOSTAĆ OKLEP (zostać pobity). Bezpieczniej jest wtedy powiedzieć: „DZIENKS (dziękuję bardzo) za taką znajomość, DZIDA!” (forma pożegnania; do zobaczenia!, cześć!).
My także już się żegnamy, a młodym użytkownikom języka poddajemy pod rozwagę słowa W. Szekspira: „Mówić - to mało, trzeba mówić do rzeczy”.