Statystyki

Użytkowników : 35
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44806

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43142
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Pieniądze szczęścia nie dają... Drukuj Email
czwartek, 01 listopada 2007 02:00
To powiedzenie znane powszechnie od wielu już lat, ma też swoją drugą część, z której jasno i bardzo wyraźnie wynika, że bez tych samych pieniędzy żyć po prostu się nie da, żyć po prostu nie sposób. Jednak w związku z tym, że koszty utrzymania rodziny, mimo wielu obietnic - w tym także przedwyborczych, dotyczących funkcjonowania taniego państwa - ciągle rosną, obserwujemy nieustającą pogoń za dodatkowym zyskiem, za dodatkową pracą, z której dochody pomogą w jakiś sposób związać koniec z końcem.
I chociaż z jednej strony nie można dziwić się rodzicom, że chcą posiadany majątek ciągle powiększać, aby w przyszłości móc go korzystniej podzielić pomiędzy potomstwo, to jakże często widać, że skutki takiego postępowania są mocno opłakane, jeśli można w tym przypadku użyć takiego określenia. Bywa i tak, oczywiście w skrajnych przypadkach, że rodzina powoli, ale systematycznie, schodzi niejako na plan dalszy, a my ze zdobytymi pieniędzmi zostajemy sami, niczym legendarny król Midas ze swoim złotem. Zadajemy sobie wówczas pytanie, czy warto było tak się poświęcać, ale niestety na konstruktywną odpowiedź w wielu przypadkach bywa już za późno.
Ten świat jest tak urządzony, że żyją na nim tuż obok siebie zarówno osoby bardzo zamożne, jak też ci, którym bardzo często brakuje do pierwszego, gdzie dzieci są niedożywione i do garnka nie ma co włożyć. Trochę to wydaje się dziwne, ale i jedni, i drudzy ciągle narzekają na brak odpowiednich środków do życia. I jedni, i drudzy nie mają - jak to określają - wystarczających możliwości finansowych, aby zrealizować swoje życiowe marzenia.
A może to te ich własne marzenia ich przerosły. Mam tu na myśli przede wszystkim rodziny i osoby ogólnie uważane za dobrze sytuowane. Zgodnie bowiem z powiedzeniem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, chcemy coraz więcej. Chcemy większych mieszkań, szybszych i bardziej wygodnych środków lokomocji, nowych kreacji itd. itp.
Jakże często wówczas nie zauważamy tych bardziej potrzebujących, którym każda pomoc jest bardzo potrzebna, nie zauważamy tych, którym pomóc trzeba, chociaż oni o taką pomoc nie zabiegają. I wcale nie chodzi mi o to, aby bogaci wyszli na ulicę i garściami rozrzucali pieniądze. Chodzi mi o to, aby tak żyć, żeby powiedzenie „człowiek człowiekowi wilkiem”, zastąpić o wiele lepiej brzmiącym „człowiek człowiekowi człowiekiem”.