Statystyki

Użytkowników : 6
Artykułów : 33
Zakładki : 10
Odsłon : 8181

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   324
  • Kategorii:   14
  • Odsłon:   11436
  • Komentarzy:   3
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Reklama

Stylowe schody wrocław do Twojego domu.

Park zieleni zamiast strażnicy, a schody zamiast podjazdu.„Zamiast” robi różnicę Drukuj Email
poniedziałek, 01 października 2007 02:00
W całym kraju trwa zażarta kampania parlamentarna, w której najmniejsze znaczenie mają pro-gramy wyborcze poszczególnych kandydatów. Posłowie i senatorowie już na dobre zarzucili prace legislacyjne i opuszczając ławy poselskie ruszyli w teren na spotkania z elektoratem. Na szczęście to całe wyborcze zamieszanie jak na razie omija samorządy gminne, pozwalając tym samym radnym na skupieniu się na naprawdę ważnych sprawach dla społeczności lokalnej, a nie na politycznych rozgrywkach.

29 września, po dość długiej wakacyjnej przerwie, odbyła się kolejna sesja Rady Miasta, na której podjęto szereg tematów. Radny Jerzy Szczęśniak przedstawił informację o pracy komi-sji rewizyjnej. Zajęła się ona oceną pracy Urzędu Miasta na tle składanych skarg, uwag i wniosków. Przewodniczący podkreślał, że Urząd podjął bardzo dużo decyzji, obsłużył licznych interesantów, a skarg na jego pracę „praktycznie nie ma”.
Kolejnym punktem obrad były „interpelacje i zapytania radnych”. Tomasz Kietliński poru-szył kwestię lokalizacji nowej strażnicy i - jak to zawsze przy okazji podejmowania dyskusji o straży pożarnej - atmosfera na sali posiedzeń zrobiła się gorąca. Co prawda Rada Miasta podjęła już decyzję o przekazaniu ponadhektarowej działki na osiedlu Glinki, jednak ta lokalizacja okazała się niedawno nieaktualna, ponieważ - jak tłumaczył burmistrz - „taką lokalizację strażnicy oprotestowała Miejska Komisja Urbanistyczna, a zwłaszcza jej przewodniczący profesor Chmielewski”. Zgodnie ze studium gminnym na terenie, gdzie planowana była strażnica, przewidziany jest „park zieleni”, więc jej ewentualne powstanie jest sprzeczne z założeniami studium. Komendant PSP Jarosław Soszyński prowadzi rozmowy z burmistrzem na temat przekazania nowej działki pod strażnicę. Rozważane są dwie ewentualności: albo wykupienie 1 ha ziemi za cmentarzem, albo pozyskanie działki w tzw. Cielętnikach. Komendant podkreślał jednak, że Cielętniki znajdują się daleko, 3,5 km od Węgrowa, z drugiej jednak strony przekazanie tamtej działki nie wymaga ponoszenia dodatkowych kosztów przez Urząd Miasta w przeciwieństwie do działki przy ul. Kościuszki, którą trzeba by było wyku-pić. Głos w dyskusji zabrał również radny Leszek Dołowy – zawodowy strażak. Podkreślił, że wstrzymanie procesu budowy strażnicy blokuje PSP pozyskiwanie środków zewnętrznych na remont obecnie zajmowanego budynku, a proponowane obecnie działki są nieodpowiednie z powodów operacyjnych. Radny zauważył również, że „strażacy czują się oszukani”. Zaapelował o powrót do pierwotnie proponowanej lokalizacji strażnicy, ponieważ strażacy „posadzić mogą przecież tam drzewka” i tym samym spełnić wymagania studium gminnego, przewidującego tam tereny zielone. Dariusz Konopiński na koniec gorącej dyskusji, poruszył - jak mi się zdaje - najistotniejszą kwestię, a mianowicie zauważył, że w czasie podejmowania decyzji istniało już studium gminne, więc czy nie wiadomo było już wtedy, że na osiedlu Glinki nie może powstać strażnica. Radny wysunął przypuszczenie, że osoba odpowiedzialna za przygotowanie uchwały nie sprawdziła dokładnie, czy przekazany przez radnych teren spełnia wymogi pod budowę strażnicy. Jarosław Grenda przekonywał, że Urząd Miasta chciałby część przekazanej działki przeznaczyć pod zabudowę, a część pod budowę boisk, liczył bo-wiem, że takie rozwiązanie uzyska akceptację autora studium. Niestety nadzieje okazały się płonne. Pozostaje jednak pytanie, czy osoby zajmujące się przekazaniem ziemi PSP nie powinny skonsultować wcześniej z autorem studium czy ich przypuszczenia odnośnie wykorzystania terenu są zasadne.
Następnie radni przyjęli informację na temat przygotowania placówek szkolnych na rok szkolny 2007/08. Sądziłam, że ten punkt obrad ostudzi gorącą atmosferę wśród radnych, jed-nak pomyliłam się, temat szkolnictwa podniósł temperaturę na sali posiedzeń o kilka stopni, a wszystko za sprawą mieszkańca miasta, byłego nauczyciela, Jerzego Rudnika, który poruszył kwestię szkolnictwa nie tylko w trakcie dyskusji na ten temat, ale również powrócił do niej na koniec sesji. Co prawda miło było posłuchać wypowiedzi Jerzego Rudnika wraz z zawartymi w niej dwiema scenkami rodzajowymi, był to w końcu przerywnik w formalnym porządku obrad, pozostaje jednak pytanie, jaki był cel przemówienia. Dyskutant wyraźnie sformułował jedną tezę: „radni traktują szkolnictwo po macoszemu, zbywają ten temat” oraz zachęcał do ciągłego doskonalenia szkół. Apel sformułowany przez mieszkańca Węgrowa jest całkowicie słuszny, z tym że został on obudowany sformułowaniami typu: „proszę sobie szczerze odpowiedzieć, czy jesteście państwo zadowoleni z wykształcenia swoich dzieci” czy „łatwiej jest zrobić ulicę niż doprowadzić do pewnego poziomu szkolnictwo”. Jak zauważył Dariusz Konopiński z wypowiedzi Jerzego Rudnika „wynika, że młodzież jest zdegenerowana, a nauczyciele nic nie robią”. Radny sprzeciwił się tej tezie oraz zauważył, że sesja nie jest „forum dyskusyjnym”. Taką rolę pełnią komisje, w posiedzeniach których może uczestniczyć każdy mieszkaniec miasta, wypowiadając swoje zdanie. Radni więc nie ignorują tematu oświaty, wręcz przeciwnie - zajmują się nim bardzo szczegółowo, tyle że na posiedzeniach komisji, które do tego celu są powołane.
W trakcie dyskusji na temat oświaty radny Stanisław Mielniczek zauważył, że Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II nie jest przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych, które mają trudności nie tylko w poruszaniu się po szkole, ale również w dostaniu się do budynku, co - jak zauważył randy - jest dla nich „horrorem”. Dyrektor szkoły Barbara Jakubisiak tłumaczyła radnym, że niepełnosprawne dziecko, którego sprawa spowodowała pytanie radnego, w ubiegłym roku szkolnym chodziło do zerówki, było dowożone i wnoszone do szkoły. W tym roku nie miało chodzić do szkoły, więc - jak wyraziła się pani dyrektor - „problem po-wstał tuż po wakacjach”. Zauważyła również, że szkoła starała się pomóc dziewczynce m.in. „zapewniając zaplecze, gdzie może ona zjeść obiad”. Bardzo dobrze, że szkoła stara się pomagać, tylko czy przypadkiem przy okazji nie izoluje dziewczynki od jej rówieśników. Budynek szkoły podstawowej nie jest w najmniejszym stopniu przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych, jest dla nich barierą architektoniczną nie do pokonania. Samo dostanie się do budynku graniczy z cudem, nie mówiąc już o poruszaniu się po szkole. Fakt, że konkretna osoba niepełnosprawna nie miała uczęszczać do podstawówki, nie oznacza, że problem od razu znika, żyjemy przecież w XXI wieku, a obecność specjalistycznego podjazdu dla nie-pełnosprawnych nie powinna być luksusowym udogodnieniem, a normą. Barbara Jakubisiak powiedziała radnym, że podejmowała już starania o budowę podjazdu, jednak jego powstanie jest niemożliwe z przyczyn technicznych. Jarosław Grenda natomiast po chwili zapewniał radnych, że „kwestie techniczne są do pokonania”. Zadeklarował również, że zajmie się tą kwestią. Pozostaje tylko nadzieja, że przystosowanie budynku podstawówki do potrzeb osób niepełnosprawnych nie będzie odwlekane w nieskończoność i że Urząd Miasta wywiąże się ze złożonych obietnic.
Podczas sesji radni zapoznali się również z informacjami na temat sytuacji na rynku pracy i przeciwdziałaniu bezrobociu. Tak jak zawsze przy okazji dyskusji nt. bezrobocia, obecni na sali posiedzeń mogli usłyszeć, że bezrobocie spada, szczególnie wśród kobiet, jednak nadal wskaźnik jest niezadowalający i dużą uwagę należy poświecić osobom trwale bezrobotnym, walcząc z ich społecznym wykluczeniem, a także, że brakuje w Węgrowie wysokiej klasy specjalistów. Jak wielokrotnie wcześniej, tak i tym razem radni zadali pytanie, czy „istnieją mechanizmy sprawdzające, jak duża jest szara strefa”. Przez chwilę łudziłam się, że usłyszę inną niż zawsze odpowiedź, ale nie. PUP nadal co prawda wie, że istnieje duża liczba bezrobotnych faktycznie posiadających pracę, ale nie ma mechanizmów pozwalających na kontrole szarej strefy. Podczas dyskusji miałam klasyczne odczucie déja vu. Wytłumaczenie tego faktu jest bardzo proste: albo sytuacja na rynku pracy w Węgrowie nie zmienia się, albo osoby zabierające głos w omawianej kwestii posługują się szablonowymi wypowiedziami, dobrymi na każdą okazję.
Radni na sesji Rady Miasta przyjęli szereg uchwał, m.in. w sprawie zawarcia porozumienia z: Powiatem Węgrowskim dotyczącego zakupu sprzętu wideoendoskopowego dla SP ZOZ w Węgrowie (wkład miasta to 25 tys. zł), Powiatem Węgrowskim w sprawie remontu odcinka chodnika i zatoki postojowej przy ulicy Stadionowej w Węgrowie, Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad odnośnie realizacji odcinka chodnika i ścieżki rowerowej przy ulicy Gdańskiej. Podczas głosowania uchwał radny Dariusz Konopiński podjął temat ograniczenia wjazdu ciężarówek do centrum miasta. Jak tłumaczył zebranym naczelnik Jacek Kalicki, opracowywany jest projekt ograniczenia ruchu ciężarowego przez miasto, konieczne jest jednak przeprowadzenie wielu uzgodnień z Urzędem Marszałkowskim i GDKiA, które „z przy-mrużeniem oka patrzą na zamierzenia Urzędu Miasta”. Jarosław Grenda uspokajał jednak radnych, że ewentualne wątpliwości odnośnie wydania zgody na ograniczenie ruchu TIR-ów przez miasto mogą się wiązać jedynie z tonażem.
Zatwierdzono również uchwały w sprawie: pozbawienia ulicy Słowackiego kategorii drogi gminnej oraz zaliczenia ulicy Piłsudskiego do dróg gminnych, a także zakupu dla PGK specjalistycznego pojazdu do wywozu nieczystości stałych.
Podczas ostatniego punktu obrad sesji, jakim są sprawy różne, podjęto dyskusję o „Kempingu nad Liwcem”. Dzierżawca kempingu Maria Król złożyła pismo do burmistrza miasta w sprawie sprzedania jej nieruchomości w trybie bezprzetargowym. Uzyskana odpowiedź nie zadowoliła jej. Ponowiła więc wniosek. Po dość długiej i - jak zauważył jeden z radnych - „jałowej dyskusji” radni postanowili omówić sprawę kempingu na październikowych komisjach i dopiero potem odpowiedzieć na pismo skierowane przez Marię Król do Rady.