Statystyki

Użytkowników : 6
Artykułów : 33
Zakładki : 10
Odsłon : 8181

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   324
  • Kategorii:   14
  • Odsłon:   11436
  • Komentarzy:   3
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Reklama


W podziemiach klasztoru Drukuj Email
poniedziałek, 01 października 2007 02:00
W miniony piątek na zaproszenie księdza Zbigniewa Karolaka, proboszcza parafii świętych Piotra z Alkantary i Antoniego z Padwy, odbyło się zwiedzanie, połączone z oględzinami stanu zachowania, podziemi pod kościołem poreformackim.

Żelazne drzwi uchylają się ciężko, ze zgrzytem. Dalej niski, sklepiony korytarzyk. Po skręcie w prawo otwiera się widok na obszerne, zajmujące całą długość świątyni, nisko sklepione podziemia wymurowane z czerwonej cegły. Pod nogami chrzęści suchy piachy, ani śladu wilgoci, czuje się lekki ruch powietrza. Ten unikalny mikroklimat to tajemnica architekta, a dzięki niemu ciała, trumny a nawet stroje nie ulegają rozkładowi i zniszczeniu. W ciemnej, obszernej niszy - stos trumien z zetlałymi obiciami z karmazynowej materii. Za nimi w osobnej krypcie stoi na podwyższeniu ozdobna, kuta z blachy trumna fundatora kościoła, Jana Dobrogosta Krasińskiego. To koniec jego ziemskiego żywota. Lecz jak to się zaczęło?
Najpierw była „łąka u przedmieścia, na której mieszkańcy kozy paśli”, którą zakupił Jan Kazimierz Krasiński, kiedy postanowił w 1668 r. o fundacji klasztoru ojców reformatów. Jego wolę w latach 1693-1715 wypełnił syn - Jan Dobrogost, który w 1703 r. osiedlił się w Starej-wsi pod Węgrowem. Polubił to miasto, a miłość przetrwała śmierć - Jan Dobrogost Krasiński pozostał już na zawsze Węgrowie, pochowany pod wspaniałym nagrobkiem w kościele re-formatów.
Jego pochówek pociągnął za sobą następne. Wszyscy wybitniejsi obywatele (czyli szlachta) pragnęli spocząć po śmierci w pobliżu Najświętszego Sakramentu i łaski spływającej z odprawianych w świątyni mszy świętych. Dawać im to miało rękojmię zbawienia. I stało się tak, że pod kościołem powstał cichy świat zmarłych. Kto był tam chowany? Trudno dziś powiedzieć. Niektóre trumny posiadają wizerunki herbu Ślepowron (Krasińskich?). Na sarkofagu z białego piaskowca pośród panopliów wykuto herb Dołęga (któregoś z Cieszkowskich z Suchej?).
Same trumny zmieniały swoje formy: od trapezowatych pudeł do bardziej wyrafinowanych, profilowanych kształtów, jakie pojawiły się pod koniec XVIII w. wraz z modą na klasycyzm. Najmłodsza z nich podchodzi z 1796 r. Po III. rozbiorze Austriacy zakazali ze względów higienicznych pochówków pod kościołami. Potem przyszła II wojna światowa i całe rodziny koczowały w podziemiach z obawy przed nalotami. Aby zrobić miejsce dla żywych, powyciągano z krypt trumny ze zmarłymi i pozrzucano je w kilku miejscach na sterty. Typowy dla czasów wojny zanik hamulców moralnych sprawił, że trumny były otwierane – w poszukiwaniu kosztowności, z nudów, dla specyficznej rozrywki. Przez odwalone wieka widać zmumifikowane, jakby obciągnięte brązowawym papierem szczątki tych, którzy władali niegdyś naszymi ziemiami. Sic transit gloria mundi. To swoiste memento, ale widok przykry. Od dłuższego czasu w kręgach zainteresowanych kulturą i historią Węgrowa mówi się o konieczności uporządkowania podziemi. Przed laty rozpoczął te działania ówczesny proboszcz, ksiądz kanonik Zbigniew Latosi, porządkując kryptę Jana Dobrogosta Krasińskiego. Obecny proboszcz, ksiądz prałat Zbigniew Karolak, w czasie swej pierwszej wizyty powiedział: Jestem bardzo wzruszony otrzymanym darem historii - jednak pomimo przemijalności życia człowiek pozostawia ślad po sobie. Nasi poprzednicy pozostawili wspaniałe świątynie stanowiące o pięknie naszego miasta i pozostali z nami obecni w krypcie w swoich doczesnych szczątkach. My też nie pozostawimy ich samych, zapomnianych, godnie uczcimy miejsce ich wiecznego spoczynku i być może wszyscy będą mieli możliwość zwiedzać te krypty. Oby tak się stało jak najszybciej, ale zależy to również od nas – mieszkańców Węgrowa