Statystyki

Użytkowników : 34
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44576

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43115
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Na zdrowie, synku! Drukuj Email
sobota, 01 września 2007 02:00
Dziewięcioletni chłopiec upity do nieprzytomności przez wujka i ojca


Codziennie różne media przekazują nam sensacyjne informacje o wydarzeniach na świecie oraz w kraju. Porusza nas to, choć nasz związek emocjonalny z tymi, którzy cierpią, nie jest tak silny, jak wtedy, gdy nieszczęście dotknie kogoś, kogo znamy lub kto mieszka w najbliższym nam środowisku. W ślad za poprzednią publikacją, odnoszącą się do odpowiedzialności dorosłych za wychowanie dzieci, chcę naświetlić problem na konkretnym przykładzie.

Wydarzyło się to w Zieleńcu, w gminie Sadowne. Miejscowość, jakich wiele w naszym powiecie. Nie brakuje tu osób często sięgających po alkohol, sklepy z piwem stają się swoistym przybytkiem „życia towarzyskiego”. Ale to, co chcę opisać nie wydarzyło się w miejscu publicznym, lecz w domu. Chciałoby się powiedzieć: w domu rodzinnym, ale niezupełnie pasuje mi ten zwrot w tym przypadku, ponieważ dom rodzinny kojarzy mi się z czymś ciepłym, bezpiecznym, o pozytywnym zabarwieniu uczuciowym. Ten przykład jest tego zaprzeczeniem. 19 sierpnia, a więc w miesiącu trzeźwości, jak nakazuje Kościół, doszło do upicia dziewięcioletniego chłopca przez jego czterdziestoletniego wujka i - co gorsze - w obecności ojca dziecka. Tego dnia Ireneusz C. i Zenon C. spożywali w swoim domu alkohol. Robią to często, więc nie byłoby w tym nic dziwnego – swoista norma. Ale tym razem Ireneusz C. wpadł na pomysł, by do tej libacji alkoholowej wciągnąć (zapewne po namowie) swojego dziewięcioletniego kuzyna.
Temu wszystkiemu biernie przypatruje się ojciec Zenon C. Chłopiec wypija alkohol, bo przecież każe mu wujek, z którym mieszka w jednym domu. Ma do niego zaufanie, a nie może zdawać sobie sprawy z zagrożenia, jakie stwarza dla swojego zdrowia i życia. Poza tym jest tata. A tata nie neguje, nie próbuje odwieść go od tego. Wypija wódkę. Ile tego było? - wykaże śledztwo. Dość jednak, że dziecko słabnie po podanej mu dawce. Mężczyźni kładą go do łóżka, by się przespał. W tym czasie matki dziecka nie ma w domu. Gdy wraca wieczorem, zastaje dziecko prawie nieprzytomne, ze śladami wymiocin. Jest zaniepokojona. Wzywa karetkę pogotowia. Do takiego działania namawia ją sąsiadka. Lekarz, który przyjechał na miejsce, nie ma wątpliwości. Dziecko jest pijane. Podejmuje decyzję. Zabiera dziecko do szpitala na odtrucie. Zdecydowane działania podejmują też dwaj policjanci - sierż. sztab. Wojciech Grzybowski z PP Sadowne i sierż. sztab. Marcin Styś z PP Stoczek, którzy tego dnia pełnią służbę na terenie obydwu gmin. W obecności matki alkometrem badają dziecko na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu z płuc.
Tu muszę wyjaśnić, że w takiej sytuacji odbywa się to zupełnie inaczej niż przy tradycyjnym badaniu. Otóż alkometr przysuwa się w pobliże ust badanego i urządzenie zasysa powie-trze swobodnie wydychane. Alkometry posiadają taką funkcję. Nie powoduje to dodatkowego stresu, a badanie będzie dowodem w sądzie karnym oraz rodzinnym. Mimo że ten sposób badania powoduje zawsze zaniżenie wyniku, to wykazuje niezbicie, że dziecko jest nietrzeźwe.
Policjanci zatrzymują jeszcze tego wieczoru obydwu mężczyzn – Zenona C. i jego brata Ireneusza C. Zostają oni osadzeni w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych w komendzie powiatowej do dyspozycji prokuratury. Początkowo nie zdają sobie sprawy, że stali się sprawcami poważnego przestępstwa. Gdy „lądują” w celi, pomimo zamroczenia alkoholem, zaczyna to do nich docierać. W tym czasie chłopiec jest już pod dobrą opieką lekarzy w węgrowskim szpitalu. Jego życiu nic nie zagraża.
W następnych dniach policja wraz z prokuraturą podejmują działania w kierunku zastosowania wobec Ireneusza C. środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd Rejonowy w Węgrowie podejmuje decyzję o dozorze policyjnym dla Ireneusza C. Obaj mężczyźni będą odpowiadać z wolnej stopy. Przez Komendę Powiatową Policji w Węgrowie wszczęte zostaje dochodzenie z art. 160 kk, który w całości brzmi:
§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
§ 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Wobec ojca dziecka – Zenona C. będą miały dodatkowo zastosowanie przepisy kodeksu rodzinnego. Miejmy nadzieję, że Sąd Karny i Sąd Rodzinny i Nieletnich w Węgrowie szybko wyda wyrok w tej bulwersującej sprawie.

PS
W chwili, gdy pisałem ten artykuł (24 sierpnia 2007 r.), podobna sytuacja zaistniała w Stoczku. Tu stwierdzono, że ojciec Wojciech G. spożywał piwo ze swoich piętnastoletnim synem. Nieletni był pod wpływem alkoholu, ale jego życiu i zdrowiu nic nie zagrażało. Woj-ciech G. został zatrzymany w KPP w Węgrowie do wytrzeźwienia i wyjaśnienia okoliczności tego czynu. O przypadku tym napiszę szerzej w kolejnym artykule. Czytelników proszę o przesyłanie do redakcji własnych opinii odnośnie opisanych spraw, a także spostrzeżeń odno-szących się do innych tego typu przypadków zaobserwowanych we własnym środowisku. Adres dla korespondencji w stopce redakcyjnej.