Statystyki
Użytkowników : 6Artykułów : 33
Zakładki : 10
Odsłon : 8181
Statystyki galerii
- Zdjęć: 324
- Kategorii: 14
- Odsłon: 11436
- Komentarzy: 3
- Głosów: 43
- Tagów: 0
Reklama
| Życzliwość potrzebna od zaraz |
|
|
| sobota, 01 września 2007 02:00 |
|
Podróżnych w dom przyjąć, a gdy trzeba, to także ugościć. Jakże piękne i szlachetne to hasło, tylko szkoda, że naprawdę z wielu różnych przyczyn i powodów jest stosunkowo rzadko realizowane, czy też, mówiąc inaczej, rzadko wcielane w życie. Do nielicznych chlubnych wyjątków w tej dziedzinie należy jednak zaliczyć tradycyjny zwyczaj ustawiania na stole wigilijnym dodatkowej zastawy, przeznaczonej dla samotnego sąsiada, czy też strudzonego wędrowca, który akurat w ten ponoć najpiękniejszy wieczór w roku zapuka do naszych drzwi i poprosi o kromkę chleba. I w tym momencie naszła mnie myśl, że to jednak wielka szkoda, iż Wigilia jest tylko raz w roku. Jakby na przekór wszystkiemu tradycyjna polska gościnność odżywa w sercach naszych rodaków raz jeszcze, a ma to miejsce w czasie sierpniowych pielgrzymek do Częstochowy. Z tym jednak zastrzeżeniem, że jest to w pewnym sensie gościnność zorganizowana, grupowa taka. Sam kilkadziesiąt lat wstecz doświadczyłem takiej właśnie pielgrzymkowej gościnności. Też piękny to zwyczaj, ale śmiem twierdzić, że ci sami ludzie, którzy szeroko otwierają swoje bramy dla pielgrzymich grup, zupełnie inaczej by się zachowywali w przypadku samotnie wędrującego osobnika. I naprawdę, nie ma się co dziwić takiej postawie, gdyż tak jak nie wszyscy są źli, tak też nie wszyscy mają kryształowe serca i szczere zamiary wobec najbardziej nawet gościnnych rodaków. Trzeba też stwierdzić, że nie zawsze było tak ponuro, tak źle, tak niedobrze. Z całą pewnością starsi nasi Czytelnicy pamiętają takie dobre czasy, kiedy to jednym z bardzo popularnym sposobów podróżowania był autostop. Dodać muszę, że w latach swojej beztroskiej młodości, w ten właśnie sposób, korzystając z dobrej woli nielicznych wówczas na naszych drogach kierowców, w ciągu kilku lat przemierzyłem parę tysięcy kilometrów. Zwiedziłem Mazury, Pomorze, kawałek Śląska i do dzisiaj mile wspominam tamte dni. I chociaż wędrowałem zawsze samotnie, nigdy, ale to naprawdę nigdy nie miałem kłopotu ze znalezieniem noclegu. Bywało też, że i kolacją byłem częstowany, za co starałem się odwdzięczyć w miarę swoich możliwości i potrzeb gospodarzom, u których akurat się zatrzymałem. Co ciekawsze, mimo że w tamtych czasach po naszych drogach poruszało się o wiele mniej pojazdów mechanicznych niż obecnie, ze złapaniem „okazji” też nie było większych kłopotów. Ogólnie rzecz biorąc, a nie jest to tylko moje zdanie, stwierdzić należy, że dawniej ludzie byli bardziej pogodni, a co podkreślić trzeba koniecznie, mieli do siebie nawzajem o wiele więcej zaufania. Cóż, może to były takie właśnie dobre czasy. Natomiast dzisiaj miarą wdzięczności za naszą polską gościnność mogą być słowa piosenki Krzysztofa Krawczyka pod wymownym tytułem „Mój przyjacielu”: „Dałem gitarę, dałem samochód” - a co z tego wynikło? Nasi Czytelnicy sami wiedzą najlepiej. Oczywiście, nie należy wszystkiego uogólniać, wszystkich jedną miarą mierzyć, bo... jest jeszcze inne powiedzenie traktujące o tym, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. |
Archiwum
