Statystyki
Użytkowników : 6Artykułów : 33
Zakładki : 10
Odsłon : 8181
Statystyki galerii
- Zdjęć: 324
- Kategorii: 14
- Odsłon: 11436
- Komentarzy: 3
- Głosów: 43
- Tagów: 0
Reklama
Tanie ubranka do chrztu dla Twojego dziecka. Eleganckie sukienki wieczorowe dla pięknych kobiet.| Zwyczaje |
|
|
| sobota, 01 września 2007 02:00 |
|
Dziewiąty odcinek tego cyklu chciałbym poświęcić niektórym ludowym zwyczajom, które dają się stosunkowo łatwo obserwować podczas badań genealogicznych. Chciałbym także wskazać na sposoby wykorzystywania wiedzy o tych zwyczajach do rozwiązywania naszych genealogicznych zagadek. Oprę się tu jedynie na aktach stanu cywilnego jako na podstawowym źródle informacji genealoga-amatora, pozostawiając inne źródła na inną okazję. Chciałbym tym razem powrócić do rozważań na temat celu i sensu poszukiwań genealogicznych. Pisałem o tym w pierwszym odcinku, wymieniając między innymi chęć poznania własnej małej ojczyzny – jej tradycji, folkloru, zwyczajów. W przypadku osób żyjących współcześnie lub w niedalekiej przeszłości dominuje zazwyczaj więź emocjonalna z tymi osobami i chęć poznania tego, co dotyczy ich samych. Jednak w odniesieniu do przodków żyjących w XVIII czy XIX wieku o taką więź emocjonalną znacznie trudniej. W tym wypadku poszukiwania genealogiczne łatwo mogą się przerodzić w snobistyczne dążenie do zgromadzenia jak największej liczby zapisów w naszym drzewie genealogicznym, które przekształca się w ciąg imion i nazwisk osób, z którymi nas nic nie łączy i które nas właściwie nie obchodzą. Dlatego wśród prawdziwych pasjonatów tego hobby, w odniesieniu do dawnych przodków, dominuje podejście cechujące badacza zjawisk społecznych czy badacza kultury danego regionu, który stara się znaleźć ich miejsce w ówczesnym społeczeństwie. Śluby Zapewne każdy z nas czytał opisy dawnych ślubów i wesel, na przykład u Reymonta, nie-którzy pewnie znają je z rodzinnych przekazów. Węgrowianie mają jeszcze bardziej ułatwione zadanie, gdyż już wielokrotnie mogli uczestniczyć w Festiwalu Obrzędów Weselnych „Biesiada Weselna”, który przybliża zwyczaje i tradycje związane z tym wydarzeniem. Akta małżeństw, które musimy analizować podczas naszych poszukiwań nie zawierają oczywiście szczegółowych opisów tego, co się podczas obrzędu ślubnego działo, jednak można w nich znaleźć odbicie istniejących zwyczajów i praktyk. Pierwsza sprawa, która rzu-ca się w oczy, to terminy, w których zawierano małżeństwa. Bezwzględnie przestrzegano kościelnych zasad zakazu organizowania tego rodzaju imprez w okresie postów. Dlatego bardzo rzadko zdarzają się śluby w grudniu czy na przełomie marca i kwietnia. Niezbyt korzystnym okresem do pobierania się był przednówek, choć oczywiście w przypadku bogatszych chłopów nie stanowił on przeszkody. Unikano także okresu żniw – nikt wtedy nie miał głowy do zabawy, myślało się o pracy. Zdecydowanie najlepszym okresem, co znajduje odzwierciedlenie w księgach metrykalnych, była jesień i wtedy też zawierano najwięcej małżeństw – zwłaszcza w październiku i listopadzie. Ciekawostką jest to, że w związku z tym bardzo czę-sto jednego dnia było kilka ślubów, a zatem i kilka wesel, nawet w tej samej wsi. Świadkami przy aktach małżeństw byli praktycznie wyłącznie mężczyźni. Powoduje to zazwyczaj zdziwienie niedoświadczonych genealogów, ale tak właśnie było – przed księdzem, urzędnikiem stanu cywilnego podczas obrzędu małżeństwa występowało dwóch świadków – mężczyzn. Szczególnie dużo informacji o przygotowaniach do zawarcia małżeństwa, a zwłaszcza o wyjątkowej roli rodziców w tym względzie, zawierają cywilne akta stanu cywilnego, pochodzące z pierwszych lat po wprowadzeniu Kodeksu Napoleona, tzn. z początku XIX wieku. Jako ilustrację chciałbym pokazać fragmenty jednego z moich ulubionych dokumentów dotyczących moich przodków – aktu małżeństwa pomiędzy Błażejem Gołosiem i Jadwigą Łuka-siak. Akt ten pochodzi z księgi stanu cywilnego parafii Liw, pow. Węgrów, z roku 1811 i dotyczy osób stanu włościańskiego. Jest to jeden z pierwszych aktów małżeństwa spisanych w tej parafii po wprowadzeniu Kodeksu Napoleona, ma szczególnie ozdobną formę. Zachowano oryginalną pisownię. Popów. Roku tysiącznego ośmsetnego iedenestego dnia ośmnastego miesiąca Lutego, [...] stawił się uczciwy Błażej Gołoś kawaler rolnik [...] wywdzięczając się za wychowanie, staranie y pieczołowitość rodzicielską około siebie podiętą, uczciwey Katarzynie Gołosiowey, matce swey, pokłoniwszy się złożył publicznie akt uszanowania, prosząc ią o radą oraz błogosławieństwo y pomoc względem zawarcia związków małżeńskich, z uczciwą Jadwigą Łukasiakówną panną, wspomniana zaś Katarzyna Goło-siowa, jako kochaiąca matka uważaiąc zyskowną partyą dla syna swego, onemuż przez ninieyszy akt, uroczyste i wyraźne w domu naszym oświadczyła zezwolenie. Stawiła się także uczciwa Jadwiga Łukasiakowna Panna [...] w assystencyi Oyca swego Jana Łuka-siaka. Strony stawaiące żądaią, abyśmy do ułożonego między niemi obchodu małżeństwa przystąpili,[...] gdy o żadnem tamowaniu rzeczonego małżeństwa uświadomieni nie zostaliśmy, a Rodzice ninieyszym na obchód zezwalaią, przychylaiąc się zatem do żądania stron, [...] zapytaliśmy się przyszłego mał-żonka y przyszłej małżonki, czy chcą połączyć się z sobą węzłem małżeńskim? na co gdy każde z nich oddzielnie odpowiedziało, iż taka ich iest wola: ogłaszamy w imieniu Prawa, iż uczciwy Błażej Gołoś kawaler, z uczciwą Jadwigą Łukasianką Panną, są połączeni z sobą węzłem małżeństwa. [...] Akt niniejszy został stawaiącym przeczytanym, y podpisanym przez Nas samych, ile że wszystkie w akcie wyrażone Osoby pisać nie umieią. Urodziny Narodzenie dziecka zawsze było wydarzeniem w rodzinie. Kiedyś być może mniejszym niż teraz, gdyż dzieci rodziło się więcej. W księgach metrykalnych znajdziemy odzwierciedlenie różnych zwyczajów związanych z urodzinami. Po pierwsze zwyczajowo zgłaszającym urodzenie był ojciec. Przypadki, że ojciec nie mógł się pojawić, bo zmarł lub został powołany do służby wojskowej są niezwykle rzadkie i bardzo szczegółowo opisane (wyjaśnione) w akcie urodzenia. Samo pojawienie się mężczyzny z nowo narodzonym dzieckiem było traktowane jako przy-znanie się do ojcostwa. Dlatego też w przypadku dzieci nieślubnych osobą zgłaszającą wyjątkowo była kobieta – najczęściej akuszerka pomagająca przy porodzie. Księgi metrykalne pokazują także, jak ciężki los miały takie dzieci i ich matki. Dziecko nieślubne nie miało w zasadzie nazwiska – nie mogło to być nazwisko ojca, a i rodzina matki zazwyczaj nie zgadzała się na posługiwanie się jej nazwiskiem. W alfabetycznych wykazach urodzonych pojawiają się więc zapisy typu „Joachim N. syn Marianny”. Niestety publiczne potępienie dla tego rodzaju zdarzeń było nie tylko przykre, ale czasem i tragiczne dla nieślubnych dzieci i ich matek – zazwyczaj żyły one w ubóstwie i umierały bardzo szybko. Do zupełnych wyjątków należały przypadki, gdy ojciec przyznawał się do nieślubnego dziecka, zazwyczaj w takim przypadku bardzo szybko następował ślub. Inna kwestia, która często zastanawia poszukiwaczy rodzinnych korzeni, to tempo, w jakim następowało zgłoszenie dziecka i jego chrzest. Zazwyczaj czas od urodzenia do chrztu nie przekraczał trzech dni, normą było, że działo się to tego samego dnia. O ile w przypadku mieszkańców miejscowości, w której znajdował się kościół, jest to jakoś zrozumiałe, o tyle zabieranie jednodniowego noworodka z domu, od matki i przemierzanie kilku kilometrów np. przy siarczystym mrozie w środku zimy, w przypadku bardziej oddalonych wsi, może się wy-dawać wręcz okrucieństwem. Tak jednak było! Spowodowane to było po pierwsze obowiązkiem prawnym, a po drugie doktryną kościelną, wedle której dzieci nieochrzczone nie miały wstępu do nieba. Niewątpliwie jednak dostarczenie takiego noworodka do księdza tak, aby mu nie zaszkodzić, było pewnym wyzwaniem dla rodziny, a zwłaszcza dla ojca. Zapewne właśnie z tego powodu korzystano z sań, którymi poruszano się bardzo szybko. Do dziś na różnego rodzaju festiwalach folklorystycznych, np. na Podhalu, możemy obserwować tzw. wyścigi kumoterek. Teraz jest to zabawa, ale kiedyś była to bezwzględna konieczność. Sam obrzęd chrztu nie był zazwyczaj uroczysty – uczestniczył w nim ojciec, świadkowie i rodzice chrzestni. Czasem tylko, zwłaszcza gdy dotyczyło to dzieci osób zamożniejszych lub wyżej postawionych, chrzest miał bardziej uroczystą oprawę. Ślad tego znajdujemy podczas poszukiwań w księgach metrykalnych, gdyż w takich przypadkach pojawiała się zwykle druga para chrzestnych – tak zwana asysta. Zgony Śmierć osób i pogrzeby są najbardziej lakonicznie odnotowywane w księgach stanu cywilnego. Zwyczajowo, jeśli zmarłym było dziecko, to podobnie jak przy urodzeniu zgłaszającym ten fakt był ojciec. W przypadku osoby dorosłej nie było jakiejś stałej reguły. Czasem był to ktoś z rodziny, czasem sąsiedzi. W rejonie węgrowskim dominował ten drugi przypadek. Pogrzeb, podobnie jak chrzest następował bardzo szybko. Dlatego też, przy korzystaniu z ksiąg kościelnych, gdzie mowa jest zwykle wyłącznie o zdarzeniach religijnych, to znaczy o chrzcie i pogrzebie, można utożsamiać występujące tam daty z datami urodzenia czy zgonu. Księgi metrykalne zawierają stosunkowo niewiele informacji o zwyczajach panujących w danej społeczności. Niemniej jednak uważny ich czytelnik będzie potrafił zauważyć pewne subtelności czy różnice regionalne i na tej podstawie wysnuwać ciekawe wnioski. |
Archiwum
