Statystyki

Użytkowników : 6
Artykułów : 33
Zakładki : 10
Odsłon : 8181

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   324
  • Kategorii:   14
  • Odsłon:   11436
  • Komentarzy:   3
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Reklama

Darmowe ogłoszenia rolnicze dla Twojej firmy. Profesjonalny adwokat Wrocław w kancelarii prawnej

Kim byli nasi przodkowie Drukuj Email
środa, 01 sierpnia 2007 02:00
Pisząc o motywacji do podjęcia badań genealogicznych najbliższej rodziny, wspominałem już, że często dominuje chęć poznania faktów, dotyczących ich statusu społecznego czy wykonywanego zajęcia. Wydaje mi się, że taka wiedza jest bardzo ciekawa i wartościowa. Na przykład chęć sprawdzenia, jak długo trwa tradycja wykonywania jakiegoś zawodu w rodzinie, jest bardzo cenna. W tym odcinku przedstawię zatem kilka uwag odnośnie tego, czego w tej kwestii możemy dowiedzieć się podczas poszukiwań genealogicznych.

Status społeczny
Przynależność do poszczególnych klas społecznych przez wieki określała miejsce człowieka w ówczesnym społeczeństwie – jego prawa polityczne, stan majątkowy, tryb życia itp. Nic więc dziwnego, że we wszelkich dawnych dokumentach metrykalnych, stanowiących pod-stawę naszych badań genealogicznych zawsze znajduje się informacja o statusie społecznym wymienianych w nich osób. W powiecie węgrowskim, bo o nim tutaj mowa, pojawiają się określenia: włościanin, czyli osoba należąca do stanu chłopskiego i mieszkająca na wsi, mieszczanin, czyli osoba, która przyjęła prawa miejskie, oraz szlachetny albo urodzony, czyli osoba stanu szlacheckiego. W ramach każdej z grup społecznych występuje dodatkowo gradacja, zależna od stanu majątkowego, wykształcenia czy wykonywanego zawodu. I tak włościanin bywa określany mianem: pracowity, co oznacza, że własnymi rękami uprawia niewielki kawałek ziemi lub uczciwy, które to określenie pojawia się w dwóch przypadkach – najczęściej w odniesieniu do bogatego chłopa, często zatrudniającego wielu wyrobników oraz rzemieślnika wiejskiego, najczęściej kowala, stelmacha, młynarza itp. W tym drugim przypadku osoba taka również najczęściej miała majątek nieco większy niż przeciętny.
W odniesieniu do mieszczan gradacja ta ulega jak gdyby podwyższeniu. Otóż mieszczanin określany jako uczciwy, to najczęściej rolnik sam uprawiający ziemię, zaś rzemieślnik miejski nazywany jest często sławetnym. Przy przeglądaniu ksiąg metrykalnych warto mieć jednak świadomość, że określenia te są zwyczajowe, zależne od regionu i czasem też od uznania piszącego.
Największa dowolność i inwencja w określeniach występuje w odniesieniu do szlachty. Po-awiają się zatem: szlachetnie urodzony, wielmożny, jaśnie wielmożny, a nawet najjaśniejszy. Daje się także zauważyć pewna dewaluacja poszczególnych określeń z upływem lat. Osoba, którą w osiemnastym wieku nazwano by pracowitą, w wieku dziewiętnastym bywa nazywana uczciwą. Podobnie dziewiętnastowieczny jaśnie wielmożny sto lat wcześniej nazwany byłby po prostu szlachetnym. Tak czy inaczej charakterystyczna jest dbałość o precyzyjne określenie statusu społecznego poszczególnych osób, niezależnie od formalnego i rzeczywistego zrównywania ich praw politycznych czy postępującego wyrównywania się stanu majątkowe-go.
Lektura ksiąg metrykalnych pozwala także na obserwację ciekawych zjawisk społecznych, znanych zresztą z kart podręczników do historii. Mam tu na myśli na przykład powstawanie warstwy bogatego chłopstwa czy mieszczaństwa, przy jednoczesnym ubożeniu drobnej szlachty. Proces ten charakteryzuje na przykład taki zapis z księgi zejść w par. św. Leonarda w Liwie [pisownia oryginalna]:
10/1810 Krypy Królewskie. Roku tysiącznego ośmsetnego dziesiątego, dnia trzeciego miesiąca października przed Nami Proboszczem Parafii Liwskiej, sprawującym obowiązki Urzędnika Stanu Cywilnego gminy liwskiey, powiatu węgrowskiego, departamentu siedleckiego stawi-li się uczciwy Szczepan Gregorczyk rolnik, liczący lat dwadzieścia pięć, oraz szlachetny Stanisław Wąsowski, siostrę rodzoną Gregorczyka za sobą mający, po komornem u tegoż mieszkający lat czterdzieści ośm y oświadczyli Nam iż dnia drugiego miesiąca października umarł Antoni, rok ieden y tygodni ośm żyiący, syn wyżej wspomnianego Szczepana Gregorczyka y Marianny Wołynkówny, małżonków w Krypach Królewskich w domu pod numerem trzecim zamięszkałych.
Szczepan Gregorczyk, a także jego brat Joachim, byli chłopami, ale bogatymi. Na tyle bogatymi, że chętnie z ich siostrą ożenił się szlachcic Wąsowski. Co więcej, tenże Wąsowski ze względu na ubóstwo zmuszony był do wynajmowania u szwagra jednej izby, czyli zamieszkiwania u niego jako komornik. Wielce prawdopodobne, że także pracował jako wyrobnik w gospodarstwie bogatego Szczepana. Podobnych przykładów jest oczywiście więcej.

Zawód
Poza przynależnością do klasy społecznej w aktach metrykalnych sporo miejsca zajmuje określenie zawodu (zajęcia) wykonywanego przez wymieniane w nich osoby. Powiat węgrowski ma charakter rolniczy do dziś, podobnie było i dawniej. Zatem zdecydowana większość osób jest opisywana jako mieszczanin rolnik lub włościanin rolnik. Oczywiście, jak w każdej takiej społeczności, pojawiali się także rzemieślnicy. Ich rzemiosło najczęściej było związane z potrzebami lokalnej wspólnoty. O wielu z nich możemy się dowiedzieć z ksiąg stanu cywilnego. I tak na początku dziewiętnastego wieku (1810-1820) w parafii Liw majstrem kunsztu stolarskiego był Hilary Paderewski z Liwa, kunsztu ciesielskiego był Stanisław Faliszewski z Popowa (obecnego Popielowa); w parafii Stoczek na przykład majstrem kunsztu kowalskiego był Szymon Żmudzki z Drzewicy, a w Miedznej krawcami byli Marcin Putkowski i jego teść Jan Maciejewski. Najliczniej i najszerzej zawody rzemieślnicze były reprezentowane przez mieszkańców Węgrowa. W tym samym okresie mamy piekarza Jakuba Eichlera, szewca Stanisława Burka, garbarza Walentego Deskę, stelmacha Franciszka Majewskiego, młynarza Benedykta Gałkę czy zduna Feliksa Deszczyńskiego. Można z łatwością stwierdzić, że Węgrów jako miasto powiatowe był samowystarczalny jeśli chodzi o usługi rzemieślnicze, miał ich pełen asortyment, a zapewne także świadczył je mieszkańcom okolicznych miast i wsi.
Szczególną grupę rzemieślników, która wyraźnie daje się zauważyć podczas badań genealogicznych w samym Węgrowie, są sukiennicy. Szczególną, bo związaną z ciekawym, a mało znanym udziałem tego miasta w historii gospodarczej Polski. Otóż w drugiej połowie osiemnastego wieku powstało pierwsze w Rzeczypospolitej przedsiębiorstwo przemysłowe zorganizowane w nowatorski jak na owe czasy sposób, to znaczy w formie spółki akcyjnej – Kompania Manufaktur Wełnianych. Bazując na sięgających siedemnastego wieku tradycjach sukienniczych Węgrowa, założono tu jeden z kluczowych zakładów tej spółki. Spowodowało to zapewne napływ rzemieślników tej branży, jak również kształcenie nowych spośród mieszczan. Spółka wprawdzie po kilkudziesięciu latach upadła, ale sukiennicy zostali. Do rodzin, w których tradycje zawodowe były pielęgnowane i przekazywane z pokolenia na pokolenie na-leżały: rodzina Putkowskich, Gerłowskich, Dejnerowiczów, Fugów, Piórków, Węglewskich (z Prus), Burków, Piątkowskich, Toczyskich i inne.

Wykształcenie
Wprawdzie akta stanu cywilnego rejestrują fakty urodzin, ślubów i zgonów obywateli, jednak pewne wskazówki odnośnie poziomu wykształcenia naszych przodków również możemy tam znaleźć. Otóż każdy taki akt kończy się formułą o jego odczytaniu i podpisaniu. Niestety, trzeba sobie jasno powiedzieć, że najczęściej podpisującym był wyłącznie ksiądz sporządzający dokument. Osoby biorące udział w wydarzeniu czy świadkowie bardzo rzadko potrafiły się podpisać. Co ciekawe, nie można stwierdzić, że osoby posiadające wyższy status społeczny częściej posiadły taką umiejętność – szlachta wcale nie przewyższała wyraźnie mieszczan pod tym względem. Przykład zupełnie odwrotny można zaobserwować w akcie urodzenia Barbary Jarząbek (niestety kopia zbyt nieczytelna, by ją tu zamieścić). Świadkami byli: szlachcic Jacenty Roguski i chłop Ignacy Jakubowski. Spośród tych dwóch tylko chłop potrafił się podpisać!

Stan majątkowy i urzędy
Urzędnicy stanu cywilnego nadzwyczaj chętnie umieszczali informacje o urzędach pełnionych przez uczestników wydarzeń. I tak pojawiają się np.: pisarz przy Urzędzie Miejskim Piotr Karnicki, adwokat Leopold Jastrzębski, urzędnicy miejscy Andrzej Hirner i Franciszek Chądzyński, burmistrz Węgrowa Marcin Witting, sekretarz poczty Wawrzyniec Sulikowski, komornik sądowy Stanisław Polkowski, prokurator królewski Franciszek Roguski i inni. Możemy być przekonani, że jeśli przodek pełnił jakiś urząd, to w akcie stanu cywilnego, w którym uczestniczył, znajdzie się chociaż niewielka wzmianka o tym fakcie.
Podobnie sytuacja ma się w odniesieniu do posiadania majątku. Informacja, że ktoś jest dziedzicem wsi czy choćby części wsi prawie na pewno była odnotowana w aktach USC. Czyż to nie prawdziwa kopalnia informacji?