|
niedziela, 01 lipca 2007 02:00 |
Niedaleko Węgrowa nad rzeką Miedzanką znajduje się piękna miejscowość - Miedzna. Jestem dumna z faktu, że właśnie tu dane mi było zamieszkać, gdyż ta osada ma niezwykle barwną historię. Ta parafialna wieś znana była wcześniej pod nazwą Międzylesie i stanowiła najpierw własność Stanisława Karskiego herbu Korab, następnie zaś jako posag Jadwigi Karskiej przeszła w ręce rodu Wodyńskich (schyłek XV w.). W 1522 r. Mikołaj Wodyński otrzymał od króla Zygmunta Starego przywilej założenia tutaj miasteczka. Na krótki postój w Miedznej za-trzymał się król Stefan Batory (XVI w.). Około 1638 r. Miedzna przeszła w ręce Butlerów i od tej pory była określana „francuskim miasteczkiem”. Butlerowie panowali do końca XVIII w. i starali się wzbogacić ubogą osadę (w XVII w. miasteczko podupadło na skutek wojen szwedzkich, pożarów i tzw. morowego powietrza). Pod koniec XVII w. Jan Butler przywrócił dawne przywileje i swobody dla osiedlających się tu chrześcijan i Żydów (w centrum Miedznej widnieje do dziś niszczejąca żydowska karczma - dawny zajazd z drugiej połowy XVIII w.). W połowie XVIII wieku zezwolono mieszczanom na założenie browaru, gorzelni, cegielni oraz młyna wodnego i fabryki terpentyny. Wówczas w Miedznej wybudowano 100 domostw. Jeszcze w 1794 r. stał tu niewielki murowany zamek (pozostałości po nim: fragmenty fundamentów, piwnic, fosy, współcześni miedzeniacy określają mianem „skarbca”). Służył on za rezydencję ówczesnym dziedzicom. Butlerowie ponadto w 1802 r. wznieśli kościół parafialny. Jak głosi legenda, pierwotnie miał on stanąć nie w Miedznej, lecz w pobliskiej wiosce – w Poszewce (w miejscu obecnej przydrożnej murowanej kapliczki). Zgromadzony tam pod budowę świątyni materiał był przerzucany (i to kilka razy) z miejsca na miejsce przez jakieś siły nieczyste. Wówczas to postanowiono wybudować kościół na wzniesieniu w Miedznej. W oparciu o inną legendę dowiedziałam się również, że zimą 1726 r. znaleziono w lepiance miejscowego młynarza cudowny obraz Matki Bożej. Tutaj pragnę dodać, że mieszkam (wraz ze swoją rodziną) w niesamowitym punkcie Miedznej: obok kaplicy zbudowanej na miejscu wyżej wymienionej młynarskiej lepianki. Zaintrygowana tym faktem, udałam się pod kaplicę, by ze specjalnej informacyjnej tablicy przeczytać pewne ciekawostki. Dowiedziałam się m.in., że w 1724 r. niejaki Hiacynt Pazio, widząc pewną jasność bijącą od obrazu i słysząc dziwne głosy, kazał ten obraz (namalowany na płótnie) umieścić na ścianie lepianki, i zadbał o to, by to cudowne zdarzenie nie pozostało bez echa. Wiele osób przybywało w to miejsce, by pomodlić się przed obrazem. Trzy lata później to dzieło malarskie przeniesiono do świątyni (najpierw do zakrystii, później do ołtarza bocznego, a wreszcie umieszczono go w ołtarzu głównym). W ciągu tych 2 lat zanotowano 47 cudownych zdarzeń i łask otrzymanych za przyczyną Matki Bożej. Gdy w 1809 r. w wyniku pożaru spłonęła większość do-mów i zagród oraz kościół parafialny, obraz w cudowny sposób został uratowany. Ocalał on również w czasie działań wojennych w 1944 r. Kult Matki Bożej był tak żywy, że np. w 1906 r. na nabożeństwach różańcowych gromadziło się po kilkanaście tysięcy wiernych. Od tego czasu ruch pątniczy rozwija się dynamicznie do dnia dzisiejszego. Pątnicy modlą się m.in. przy tej właśnie kapliczce, obok której znajduje się studnia z cudowną wodą czerpaną przez pielgrzymów nawiedzających Sanktuarium Miedzeńskie. Po drodze w kierunku kościoła można dostrzec drugą drewnianą kapliczkę, tzw. domkową (usytuowaną obok budynku urzędu gminy). W 1869 r. Miedzna utraciła prawa miejskie, ale do dziś zachowały się cenne zabytki, które wyróżniają tę miejscowość jako jedną z ciekawszych w okolicy. Karczma żydowska, (o której wcześniej wspominałam) to jeden z niewielu zachowanych obiektów tego typu w Polsce. Pod zdewastowanym budynkiem mieszczą się solidne piwnice. Ludzie powiadają, że są to lochy łączące przejście podziemne karczmy z dworem oraz z zamkiem w Liwie. W tym zajeździe w latach 1901-1958 mieściła się szkoła, później – sklepy i sala katechetyczna. Poza pozostałościami dworu obronnego przy ul.Węgrowskiej zlokalizowany jest zespół dworsko–parkowy z drugiej połowy XIX w. z drewnianym dworem zbudowanym dla dziedziczki dóbr miedzeńskich – Ludwiki Ostrowskiej (obecnie znajduje się tu placówka technikum). Lubię spacerować w tym parku; podziwiam okazałe białe kasztanowce, stawy oraz wspaniałe aleje lipowe (wpisane do rejestru pomników przyrody). Na uwagę zasługuje również cmentarz parafialny ogrodzony murem z dużych łupanych polnych kamieni. Jak przekazują miejscowi, został tu pochowany m.in. Piotr Banasiuk, powstaniec styczniowy, który w 1863 r. stracił nogę i ukrył się w pobliskiej Woli Orzeszowskiej. Tu uczył czytać i pisać okoliczną ludność. Gdy zmarł, wdzięczni mieszkańcy tej wioski ustawili na jego grobie duży krzyż i tablicę z napisem: „Naszemu oświecicielowi-chlebodawcy”. Jeszcze raz podkreślam, że napawa mnie dumą to, że mieszkam w Miedznej, w tej zaczarowanej i bezpiecznej przestrzeni, owianej tyloma legendami, historiami z przeszłości.To miejsce jest dla mnie azylem, schronieniem, a przede wszystkim – moją maleńką ojczyzną.
|