Statystyki

Użytkowników : 34
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44537

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43110
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Skrzyżowanie niezgody Drukuj Email
niedziela, 01 lipca 2007 02:00
Trasa Śródmiejska, zanim powstała, wywoływała pozytywne skojarzenia. Sądzono, że stanie się ona komunikacyjnym wybawieniem dla zatłoczonego centrum miasta, zredukuje ruch tranzytowy, zarazem ułatwiając życie mieszkańcom. Jak się okazało, były to złudne nadzieje, które zostały szybko rozwiane przez szarą rzeczywistość. Prysły jak bańka mydlana w kontakcie z realiami.

Pomysł budowy Trasy po raz pierwszy pojawił się w latach 60. ubiegłego wieku, być może wtedy budowa drogi w tym miejscu i w takim kształcie była rozwiązaniem fenomenalnym, niestety dziś wywołuje w mieszkańcach częściej niezadowolenie niż radość. Skarżą się oni na hałas, spaliny, niedogodności komunikacyjne. Trasa oddana w całości do użytku 8 lutego br., również nie w pełni rozwiązała problem dużego natężenia ruchu w centrum, stała się natomiast główną udręką węgrowian.
W wyniku powstania Trasy Śródmiejskiej część ulicy Mickiewicza została odcięta, tym samym mieszkańcy osiedla Błonie, aby dojechać do swoich posesji muszą pokonywać dłuższą drogę. Przyzwyczajeni do starych rozwiązań komunikacyjnych z dużym oburzeniem przyjęli oni obecne rozwiązanie. Jeszcze w fazie budowy wyrażali głośno swoje niezadowolenie, Urząd Miasta starał się uzyskać zgodę na otwarcie ul. Mickiewicza, jednak Urząd Marszałkowski (główny inwestor i przyszły zarządca drogi) nie wyraził zgody na udrożnienie ulicy Mickiewicza. To właśnie na wyraźne żądanie Urzędu Marszałkowskiego ulica ta została zamknięta. Co prawda Trasa Śródmiejska już powstała, jednak protesty zainteresowanych osób wcale nie ucichły.
6 czerwca w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie burmistrza z mieszkańcami miasta w sprawie rozwiązań komunikacyjnych w obrębie Trasy Śródmiejskiej. Burmistrz Jarosław Grenda wraz z naczelnikiem Jackiem Kalickim przedstawili przybyłym mieszkańcom cztery rozwiązania istniejącego problemu. Otwarcie ulicy Mickiewicza można uzyskać wykonując rondo bądź skrzyżowanie „czterowjazdowe”. Oba te rozwiązania wiążą się z przebudową nowo wybudowanej Trasy Śródmiejskiej, a także z koniecznością pozyskania dodatkowych gruntów. Dodatkowym problemem jest również fakt, że zarządca Trasy co prawda wyraził zgodę na przebudowę drogi, nie mniej jednak nie jest skłonny do współfinansowania jej, a więc miasto musiałoby pokryć jej przebudowę z własnego budżetu. Mniej rewolucyjne projekty zakładały przedłużenie i włączenie drogi serwisowej do ronda przy Alei Siedleckiej bądź też otwarcie ulicy Mickiewicza na Trasę Śródmiejską z obowiązującym kierunkiem jazdy w prawo. Dwa ostatnie rozwiązania według mieszkańców nie rozwiążą problemu, przychylili się oni natomiast do pomysłu budowy skrzyżowania lub ronda. Większego znaczenia nie ma dla nich fakt, że Trasa funkcjonuje dopiero od kilku miesięcy, a na terenie miasta jest wiele dróg wymagających natychmiastowych remontów, wśród których znajdują się też te na osiedlu Błonie.
Jarosław Grenda zaproponował mieszkańcom zamiast wykonania kosztownej przebudowy Trasy utwardzenie ulic na osiedlu Błonie. Przekonywał, że ulica Powstańców (nawet w przypadku braku dofinansowania) zostanie wykonana w przeciągu roku, natomiast Obrębowa i Skośna w ciągu 2-3 lat. Na budowę tych tras pozyskane zostanie dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego bądź UE. Burmistrz stwierdził również, że miasta nie stać na przebudowę Trasy Śródmiejskiej z własnych funduszy, a obecnie nie istnieje możliwość uzyskania wsparcia finansowego właśnie na ten cel. Miasto jest więc w stanie „zagwarantować pokonywanie większych odległości, ale po dobrych drogach”.
Mieszkańcy, którzy wzięli udział w spotkaniu, byli całkowicie przekonani o słuszności swoich poglądów. Proponowali oni tysiące nowych rozwiązań komunikacyjnych, które nie do końca okazywały się zgodne z przepisami. Przysłuchując się dyskusji można było odnieść wrażenie, że troszczą się oni wyłącznie o własne interesy, zapominając o dobru wspólnym i o konieczności pewnych ustępstw. Po około 40 minutach rozmowy spotkanie zamieniło się w prawdziwą kłótnię, podczas której nieważne były argumenty rzeczowe, ale to, kto głośniej potrafi wykrzyczeć swoją opinię. O dziwo mieszkańcy nie spierali się tak z burmistrzem, ale między sobą.
Zorganizowane spotkanie tak naprawdę nie miało na celu wybrania najlepszej koncepcji przebudowy Trasy, ale zaprezentowanie ich i pokazanie mieszkańcom, że miasta nie stać obecnie na realizację któregokolwiek projektu. Rozmowa pokazała, że Urząd Miasta nie ignoruje spraw węgrowian. Na szczęście pod koniec długiej i burzliwej dyskusji wypracowano kompromis: „budujmy drogi na osiedlu i starajmy się o wsparcie finansowe na przebudowę Trasy.”
Na spotkaniu z mieszkańcami niestety zabrakło radnych, którzy - jak jedna z mieszkanek zauważyła - „obiecywali przed wyborami, że Trasa zostanie przebudowana z pieniędzy pochodzących z budżetu miasta”. Czyżby radni, którzy zaserwowali mieszkańcom populistyczną kiełbasę wyborczą, chcąc uzyskać społeczne poparcie, nie mieli odwagi spojrzeć prosto w oczy mieszkańcom i powiedzieć prawdy? Rada Miasta jedynie upoważniła burmistrza do przekazania informacji, że przebudowa nie może być zrealizowana z powodu braku środków. Sądzę, że radni jako reprezentanci społeczeństwa powinni jednak poświęcić swój jakże cenny czas i przybyć na spotkanie.
Trasa Śródmiejska, zgodnie z założeniami, miała być spełnieniem marzeń mieszkańców miasta. Stała się natomiast koszmarem przede wszystkim dla większości mieszkańców, którzy napotykają przeszkody komunikacyjne, a także Urzędu Miasta, który próbuje zniwelować niedogodności, i wreszcie dla samego Urzędu Marszałkowskiego, od którego żąda się przebudowania nowo wybudowanej drogi. W tak skomplikowanej sytuacji pozostaje wszystkim mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda się osiągnąć kompromis, który zadowoli wszystkich i nie będzie kolejnym połowicznym rozwiązaniem.