Statystyki

Użytkowników : 6
Artykułów : 33
Zakładki : 10
Odsłon : 8182

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   324
  • Kategorii:   14
  • Odsłon:   11437
  • Komentarzy:   3
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Reklama

profesjonalne ksero warszawa dobra jakość Kupuj atrament canon w najlepszym sklepie Niesamowite wesele i ślub w całej Polsce

Co mówią do nas dokumenty Drukuj Email
niedziela, 01 lipca 2007 02:00
Podstawowe dokumenty archiwalne, które mogą nam posłużyć do odtwarzania historii naszej rodziny, omówiłem w drugim odcinku cyklu. Tym razem chciałem się skupić na kwestii interpretowania zapisów w dokumentach parafialnych i urzędów stanu cywilnego. Niemożność odczytania tego, co w nich zapisano, już niejednego amatora genealogii zniechęciła do dalszych poszukiwań. A niesłusznie, gdyż jest to doskonała okazja, aby przy okazji zdobyć i przećwiczyć w praktyce nową umiejętność.

Dokumenty parafialne - łacina
Język łaciński jest i był stosowany przy zapisywaniu dokumentów kościelnych od wieków. Przy poszukiwaniach genealogicznych - czy tego chcemy czy nie - prędzej czy później musi-my się z nim zetknąć w dokumentach metrykalnych. Nie należy się tego zetknięcia obawiać, nawet jeśli nie ukończyliśmy filologii klasycznej na uniwersytecie. Istotnym ułatwieniem jest fakt, że przy zapisywaniu informacji o sakramentach stosowano utarte formułki, niezmienne od synodu krakowskiego z 1601 roku. Nawet jeśli charakter pisma jest niestaranny, znając formułkę możemy domyślić się, co w danym miejscu tekstu powinno się znaleźć. Jako przy-kład niech posłuży akt chrztu bliźniąt w parafii w Miedznej. Gwoli prawdy warto podkreślić, że jest to zapis bardzo elegancki i czytelny. Czytamy w nim: Miedzna. Anno Domini 1798 Die 25-ta Mensis Novembris Ego Mathias Bieleński Praepositus Miedzynensis baptisavi Infantes Gemellos nominibus Joannem et Catharinam Emiliam, Filium et Filiam Famatorum Gaspari et Antonina de Korffowna Podkowskich Legitimorum Conjugum. Patrini fuere primi Infantis seilicet Joannis - Antonius Buttler Comes Sacri Imperii Romani cum Agnete Korzeniewska, secundi vero Infantis Catharina Emilia – Joannes Buttler Comes Sacri Imperii Romani cum Josepha Buttlerówna Commitissa Sacri Imperii Romani. Oznacza to: Miedzna. Roku Pańskie-go 1798, dnia 25-go listopada, ja Maciej Bieleński, prepozyt miedzeński ochrzciłem dzieci bliźniacze imionami Jan oraz Katarzyna Emilia, syna i córkę sławetnych Kacpra i Antoniny z Korffów Podkowskich, prawowitych małżonków. Rodzicami chrzestnymi byli: pierwszego dziecka imieniem Jan – Antoni Buttler hrabia Świętego Cesarstwa Rzymskiego wraz z Agnieszką Korzeniewska, drugiego dziecka imieniem Katarzyna Emilia – Jan Buttler hrabia Świętego Cesarstwa Rzymskiego wraz z Józefą Buttlerówną, hrabiną Świętego Cesarstwa Rzymskiego.
Warto zwrócić uwagę na pułapki typowe dla łaciny. Jedną z nich jest występująca w tym tekście pisownia cyfr arabskich. Jedynka podobna do litery A lub t, siódemka bez poziomej kreski oraz pochylona i „niedokończona” ósemka. Innym problemem jest pisownia niektórych miesięcy: 7bris, 8bris, 9bris nie oznacza miesiąca siódmego, ósmego czy dziewiątego, ale Septembris (wrzesień, czyli miesiąc dziewiąty), Octobris (październik – miesiąc dziesiąty) oraz Novembris (listopad, czyli miesiąc jedenasty).

Akta stanu cywilnego - rosyjski
Po Powstaniu Styczniowym car wprowadził w Królestwie Polskim obowiązek zapisywania dokumentów stanu cywilnego w języku rosyjskim. Przy badaniach dotyczących genealogii rodzin z powiatu węgrowskiego z okresu od około 1868 roku aż do odzyskania niepodległości możemy spodziewać się spotkania dokumentów pisanych w tym języku. Dla wielu młodych osób, które nie miały w szkole obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, może to być przeszkoda bardzo poważna. W przeciwieństwie do łaciny raczej nie obejdzie się bez elementarnego kursu, polegającego przynajmniej na poznaniu liter alfabetu rosyjskiego. Osoby średnie-go i starszego pokolenia zapewne będą miały mniejszy problem – trzeba będzie tylko dokonać małego powtórzenia dawno zapomnianej umiejętności czytania w języku naszych wschodnich sąsiadów. Wielu zapewne z żalem wspomni, że przedmiot ten nie cieszył się powszechną sympatią uczniów.

Jak czytać między wierszami
Trudności językowe nie są jedynymi, a nawet nie są podstawowymi, jakie napotkamy przy odczytywaniu starych dokumentów. Najwięcej kłopotu sprawi nam niestaranne, trudne do odcyfrowania pismo. W drugiej kolejności wyblakły lub przebijający na drugą stronę kartki atrament, kleksy i zaplamienia. Wreszcie uszkodzenia papieru – wydarcia czy przetarcia. Jak radzić sobie z tymi problemami? Niestety każdy musi wypracować swoją metodę, ale kilka wskazówek jest uniwersalnych. Przed przystąpieniem do czytania właściwych dokumentów, warto przejrzeć kilka innych, najlepiej najbardziej wyraźnych i czytelnych zapisów dokonanych tą samą ręką. Przyzwyczaimy się wtedy do charakteru pisma danej osoby, do stosowanych przez nią skrótów, do sposobu pisania określonych liter. Warto do tego celu wykorzystać fragmenty tekstu niebudzące wątpliwości, na przykład znane nazwiska czy nazwy miejscowości. Problemy z wyblakłym czy przebijającym atramentem można próbować rozwiązać przez czytanie w świetle barwnym lub poprzez eksperymentowanie z cyfrową kopią w dowolnym programie graficznym. Rozjaśnianie, przyciemnianie, zwiększanie lub zmniejszanie kontrastu mogą dać nieoczekiwanie pozytywne efekty. Często stosowaną sztuczką jest odtwarzanie na kartce papieru ruchu ręki piszącego. Może nam to pomóc odgadnąć, jakie słowo było w ten sposób zapisane.
Zupełnie inną kwestią związaną z odczytywaniem starych dokumentów jest „wyciskanie” z nich maksimum informacji, nawet takich, które nie są tam jawnie zapisane. Na przykład, jeśli ktoś występuje jako świadek na ślubie, to znaczy, że był w tym czasie pełnoletni, czyli można na tej podstawie uzyskać jakieś przybliżenie odnośnie jego daty urodzenia. Podobnie jeśli w akcie zgonu wymienione są dzieci zmarłego i nie ma wzmianki o dziecku, o którym wiemy, że na pewno istniało, może to oznaczać, że dziecko to zmarło wcześniej od rodzica. Wnioski takie, choć na pozór oczywiste, często umykają nam przy pierwszym czytaniu, w którym koncentrujemy się na prawidłowym odczytaniu tekstu i ustaleniu faktów podstawowych.

Jak zapisać dokument
Już kilka razy w ramach naszego cyklu podkreślałem konieczność dokumentowania źródeł informacji. Nadeszła więc pora na kilka rad odnośnie sposobów zapisywania dokumentów, w tym do celów bibliograficznych. Wbrew pozorom rzecz nie jest taka prosta, a warto zrobić to porządnie, gdyż zdarza się, że pojawienie się nowych faktów zmusza nas do ponownej interpretacji, zdawałoby się dobrze już znanego dokumentu. Najlepiej jeśli dysponujemy wówczas wierną kopią (ksero, zdjęcie, skan) oryginału. Warto jednak pamiętać, że w procesie kopiowania może dochodzić do zniekształceń. Dotyczy to szczególnie, tak popularnych ostatnio, zdjęć cyfrowych. Drgnięcie ręki lub zmiana warunków oświetlenia może spowodować, że kopia będzie zupełnie nieczytelna. Warto o tym pamiętać i wykonywać je bardzo starannie. Przy kopiowaniu dokumentów parafialnych ważne jest także zwrócenie uwagi na to, czy widoczna jest data sporządzenia dokumentu. Księża mieli tendencję do skracania zapisów, używając sformułowań typu „ja, jak wyżej, w dniu jak wyżej ochrzciłem dziecko [...]”. Zdarzają się nawet całe strony w księgach, na których nie ma żadnej konkretnej daty. Wtedy warto przed wykonaniem zdjęcia czy przed skanowaniem położyć na oryginale kartkę z napisanymi przez nas brakującymi danymi. Zaoszczędzi nam to rozczarowań i konieczności ponownej wizyty w archiwum w celu zdobycia tej samej informacji.
Robienie zdjęć, skanowanie czy kserowanie nie zawsze jest jednak możliwe. Wtedy konieczne jest zarchiwizowanie dokumentu w inny sposób. Można wykonać tak zwany transkrypt, czyli jego dokładne przepisanie. Dokładne – łącznie z oryginalną interpunkcją, pisownią nazwisk i nazw miejscowości, formami gramatycznymi czy nawet błędami ortograficznymi. Jest to zajęcie dość pracochłonne, więc w przypadku danych mniej istotnych lub przy braku czasu możemy dokonać wypisu tylko najważniejszych danych. Pamiętajmy jednak, że w takim wypadku później do pominiętych fragmentów nie będziemy mogli wrócić. W każ-dym wypadku należy zapisać kto, kiedy, gdzie i po co stworzył zapisywany dokument.