Statystyki

Użytkowników : 30
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 43782

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   41451
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Bartek zwycięzca Drukuj Email
piątek, 01 czerwca 2007 02:00
Olimpiady przedmiotowe, jakie od wielu lat organizowane są dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych, dają uczestnikom możliwość nie tylko sprawdzenia swojej wiedzy, ale również zdobycia indeksów najlepszych uczelni w kraju. Rokrocznie w zmaganiach konkursowych biorą udział najlepsi polscy licealiści, ale osiągniecie sukcesu zarezerwowane jest tylko dla najlepszych osób spośród startujących. Olimpiada jest areną zaciekłych rywalizacji, w których jednak liczy się wyłącznie posiadana przez uczniów wiedza.
Zmagania olimpijskie są sprawdzianem zarówno dla samych uczestników, jak i dla przygotowujących ich pedagogów. Jedynie nieliczne szkoły ponadgimnazjalne mogą poszczycić się posiadaniem w gronie swoich uczniów finalistów olimpiad przedmiotowych. Dla każdej z nich jest to ogromny zaszczyt, podnoszący prestiż szkoły. W ich gronie znajduje się od pewnego czasu Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Węgrowie, uczeń Bartek Dębski zdobył bowiem 4 miejsce w XXXIII Olimpiadzie Historycznej. Dzięki jego sukcesowi o naszym ogólniaku można śmiało powiedzieć, że jest kuźnią prawdziwych olimpijczyków.
Olimpiada Historyczna od lat organizowana jest przez Polskie Towarzystwo Historyczne, a wśród jej laureatów znajdują się znakomici naukowcy, dziennikarze i politycy. Bartłomiej Dębski, aby zdobyć miano Laureata XXXIII Olimpiady Historycznej, musiał wykazać się ogromną wiedzą zarówno z zakresu historii Polski, jak i historii powszechnej. Finał olimpiady poprzedzony został etapem szkolnym oraz okręgowym. Zakwalifikowanie poszczególnych uczestników do finału olimpiady zależało od ilości zdobytych przez nich punków w kolejnych etapach konkursu. Szansa dotarcia do finału zarezerwowana była, jak co roku, dla najlepiej przygotowanych spośród setek uczestników. W naszym kraju wysokim wymaganiom stawianym przez organizatorów sprostało 157 osób.
Finał XXXIII Olimpiady Historycznej odbył się w Gdańsku. Część pisemna polegała na na-pisaniu wypracowania na jeden z podany tematów. Bartek Dębski zmierzył się z zagadnie-niem: „Monarchie, oligarchie, demokracje – ewolucje ustroju w Europie w XVII wieku”. Następnie uczestnicy musieli dokonać analizy tekstu źródłowego, określając między innymi jego rodzaj, autorstwo, czas powstania, a także wartości, jakie podany tekst posiada w badaniach historycznych. Ostatnim etapem była część ustna, uczestnicy musieli wtedy udzielić odpowiedzi na dwa pytania zadane przez komisję złożoną z najlepszych polskich wykładowców historii.
Na uroczystość ogłoszenia wyników przybył m. in. wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Bartek Dębski zdobył aż 90 punktów na 100 możliwych, co dało mu 4 miejsce w kraju i uzyskanie tytułu laureata XXXIII Olimpiady Historycznej. Dzięki tak wspaniałemu wynikowi uzyskał on prawo do otrzymania indeksu prawie wszystkich humanistycznych kierunków na wszystkich wyższych uczelniach w całej Polsce. Ponadto będzie on zwolniony z konieczności przystąpienia do matury z historii, uzyska z niej automatycznie 100% punktów! Uczestnictwo w finale olimpiady dało Bartkowi nie tylko przywilej wyboru wymarzonej uczelni, ale również pozwoliło spotkać najlepszych polskich historyków, autorów książek, podręczników i rozpraw naukowych. Dotarcie do finału olimpiady i zajęcie tak wysokiego miejsca wymagało od Bartka Dębskiego wiele trudu i wyrzeczeń. Oto, co usłyszałam od niego w rozmowie przeprowadzonej specjalnie dla Czytelników „Gazety Węgrowskiej”.

OCz: Na początku chciałbym ci jeszcze raz pogratulować sukcesu. Przyznaj się jednak, czy takie osiągnięcie wymagało od ciebie wielu wyrzeczeń i poświęceń?
BD: Dziękuję za gratulacje. Czy wielu poświęceń? Jeżeli weźmiemy pod uwagę całą drogę do sukcesu, to trochę się ich nazbiera (śmiech). Od bardzo dawna interesuję się historią, a zwłaszcza epoką nowożytną. Było więc jasne, że moją specjalizacją podczas olimpiady zostanie ta właśnie epoka. Musiałem zatem odświeżyć i znacznie poszerzyć posiadaną wiedzę. Etap szkolny potraktowałem „na luzie”, opierając się na wcześniej zdobytych wiadomościach. Oprócz przeczytania krótkich, obowiązkowych lektur nie zrobiłem nic. Później było już tylko gorzej (śmiech). Do etapu rejonowego przygotowania były niezwykle intensywne i polegały na czterotygodniowym opracowywaniu notatek z interesującej mnie epoki oraz czytaniu nowych lektur. Wszystkie inne zajęcia, łącznie ze szkołą, odchodziły na dalszy plan. Na szczęście mniej więcej w środku tego cyklu wypadały święta, więc dały mi one trzy dni wytchnienia, ale poza tym każdy dzień wypełniony był pracą. Ograniczyłem w tym czasie nawet te rozrywki, z których nigdy nie rezygnuję, jak granie na gitarze czy w piłkę nożną. Na szczę-cie się opłaciło. Przygotowania do ogólnopolskiego finału zaplanowałem już znacznie lepiej. Wynikało to z większej ilości czasu i przydatności wcześniej wykonanych notatek, które teraz musiałem już „tylko” dokończyć i wbić do głowy. Mimo wszystko zajęło mi to cały marzec, gdyż do idealnego opanowania było 160 stron, a musiałem też przeczytać jeszcze kilka książek. Nie wyrzekłem się jednak wszystkich rozrywek w tym czasie – kiedyś trzeba odpoczywać, za to mogłem nie chodzić na część lekcji. Ogólnie był to czas bardzo męczący i przygotowania wymagały ode mnie bardzo dużo silnej woli, ponieważ niejednokrotnie musiałem przezwyciężać naturalne „niechciejstwo”. Później trzeba było uzupełnić zaległości w szkole, co przeciągnęło się do końca kwietnia i też wymagało poświęcenia na naukę większej niż zwykle ilości czasu. Jak widać trochę poświęceń było.
Być może jest to dość banalne pytanie, ale dlaczego twoją pasją stała się właśnie historia?
Pytanie jest przede wszystkim trudne. Szczerze mówiąc, nie pamiętam (śmiech). Moja pierwsza książka o tematyce historycznej to „Słynne bitwy w historii Polski” i czytałem ją już w drugiej albo trzeciej klasie szkoły podstawowej. Bardzo mnie zainteresowała, co zaowocowało chęcią pogłębiania wiedzy. Tak jest aż do dzisiaj. Przypuszczam, że tą pierwszą książkę kupili mi rodzice, ale dlaczego tak mnie pochłonęła? Po prostu – takie było widać moje przeznaczenie (śmiech).
Co dał ci udział w olimpiadzie, oprócz oczywistych korzyści, takich jak możliwość podjęcia studiów na najlepszych uczelniach?
Te korzyści są oczywiście najważniejsze. Ale poza tym olimpiada daje nieocenione doświadczenie i umiejętności przydatne przy przystępowaniu do innych egzaminów, na przykład matury. Na pewno udoskonaliłem swoją umiejętność pisania dłuższych form wypowiedzi oraz właściwego konstruowania odpowiedzi ustnej, a także uodporniłem się znacznie na stres egzaminacyjny. Tego rodzaju zawody są niewątpliwie świetną mobilizacją do nauki, po której zostaje spora ilość wiedzy. Jest to też okazja do doskonalenia silnej woli, o której wspomina-em już wcześniej. Olimpiada pokazuje także, że praca okraszona talentem i odrobiną szczęścia może przynieść naprawdę duże efekty, trzeba tylko chcieć coś robić i wierzyć w siebie. Kolejną niezwykle istotną sprawą jest pokora, której można się nauczyć, obcując podczas finału z przeszło pięćdziesięcioma przedstawicielami kwiatu młodzieży polskiej. Widzi się wtedy, jak dużo potrzeba jeszcze pracy nad sobą. Za udział w olimpiadzie otrzymałem także nagrody książkowe, odtwarzacz mp3 i bardzo ładny dyplom.
W następnym roku również zamierzasz wziąć udział w jakiejś olimpiadzie przedmiotowej na przykład z WOS-u czy z polskiego?
Raczej nie. Nie potrzebuję już właściwie innej olimpiady, gdyż studia gwarantuje mi tegoroczna. Jeżeli jednak zdecydowałbym się, to raczej nie na polski – nie odpowiada mi formuła tego konkursu. Zdecydowanie bardziej prawdopodobny jest WOS, ale wszystko wyjaśni się po wakacjach. Teraz skupiam się na odpoczynku.