Statystyki
Użytkowników : 6Artykułów : 33
Zakładki : 10
Odsłon : 8182
Statystyki galerii
- Zdjęć: 324
- Kategorii: 14
- Odsłon: 11437
- Komentarzy: 3
- Głosów: 43
- Tagów: 0
Reklama
| O pewnym malarzu pod naszym słoneczkiem |
|
|
| piątek, 01 czerwca 2007 02:00 |
|
Dawno, dawno temu, pewnego ciepłego ranka w węgrowskim przedszkolu „Pod Słoneczkiem” stało się coś niezwykłego. Niczym bajkowy czarodziej zjawił się tam tajemniczy gość, który w kilkanaście sekund wyczarował dziesiątki uśmiechów na dziecięcych twarzyczkach. Któż to taki? - zapytacie. Powiem wam w tajemnicy, tylko wam. Był to Lech Abłażej, jeden z uczestników pleneru malarskiego, który odbył się w zeszłym miesiącu w naszym mieście. Kim jest ten człowiek i co w nim takiego niezwykłego? Otóż wszystko! Wyobraźcie sobie, że ten pan chciałby być znów dzieckiem, by móc tak bardzo jak kiedyś lubić lody. W dobie komputerów i niezwykle skomplikowanych przyrządów do grafiki, on wciąż maluje gęsim piórem, jak to robiono za czasów Leonarda i Durera. Udowodnił to, malując i jednocześnie opowiadając bajkę o pewnym króliczku artyście, który miał bardzo niecierpliwych modeli. Okazało się, że główny bohater bajki nie jest przypadkowy, ponieważ domowym pupilkiem malarza jest właśnie biały króliczek o wdzięcznym imieniu Śnieżka. Dzieci słuchały z zapartym tchem opowieści swojego gościa i obserwowały, jak sprawną ręką maluje jej kolejnych bohaterów, ale same też nie zostały mu dłużne. Przygotowały bo-wiem dla niego kilka niespodzianek – krzyżówkę z hasłem, wesołe piosenki i ręcznie robione bibułkowe kwiatki. W dzisiejszych czasach takich ludzi jak Lech Abłażej nazywa się „kombajnami artystycznymi”. Maluje portrety, karykatury, krajobrazy, ilustracje, projektuje stroje, ponadto pisze bajki, opowieści, eseje i wiersze dla dzieci i dorosłych w trzech językach – polskim, litewskim i białoruskim. Zilustrował ponad 40 książek, a to przecież jeszcze nie koniec... |
Archiwum
