Statystyki

Użytkowników : 34
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44509

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43110
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

VII Sesja Rady Miejskiej. Zwyczajna niezwyczajna Drukuj Email
wtorek, 01 maja 2007 02:00
Rzadko staje przede mną szansa powiedzenia: „tego jeszcze nie było na obradach naszej Rady!” Tym razem mogę jednak z czystym sumieniem stwierdzić: była wyjątkowa - pod każdym względem. Odbyła się 2 kwietnia w budynku Węgrowskiego Ośrodka Kultury. Miała być zwyczajna, ale absolutnie nie była. O czym może świadczyć chociażby fakt, że już kilka minut, a właściwie sekund, po oficjalnym rozpoczęciu obrad radny Jerzy Chodowski w imieniu Klubu Radnych poprosił o 10 minut przerwy, co zaskoczyło wszystkich zebranych. Po pauzie radni przystąpili do realizacji porządku obrad.

O ile sprawozdanie z pracy burmistrza nie wzbudziło wśród radnych szczególnych emocji, o tyle kolejny punkt obrad, a mianowicie interpelacje radnych i wolne wnioski mieszkańców rozpętały zażartą dyskusję. Na ręce przewodniczącego wpłynął wniosek złożony przez radnego Chodowskiego, postulujący „likwidację dwóch znaków drogowych zakazu postoju i zakazu zatrzymywania oraz tablic informacyjnych na nich zamontowanych”. Chodzi oczywiście o znaki znajdujące się naprzeciwko Urzędu Miasta, a zakazujące parkowania samochodów na 4 miejscach parkingowych, osobom niebędącym pracownikami Urzędu. Wniosek ten ma już długą historię, został on bowiem zgłoszony na jednej z pierwszych sesji obecnej kadencji. Był omawiany na obradach Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego, został jednak negatywnie zaopiniowany przez jej członków. Burmistrz Jarosław Grenda przekonywał, że problem nie dotyczy tylko czterech miejsc parkingowych, w Węgrowie bowiem występuje pro-blem parkowania na obszarze rynku, a likwidacja zakazu nie pomoże w jego rozwiązaniu. Zapewniał jednocześnie radnych, że w kwietniu zostanie opracowany szczegółowy projekt, dotyczący parkowania w centrum miasta. Jeżeli jego założenia będą zrealizowane, powstanie ok. 30 dodatkowych miejsc parkingowych. Powtarzany po stokroć wniosek radnego Jerzego Chodowskiego nie ma raczej szansy na pełną realizację, jednak władze Węgrowa dopuszczają możliwość likwidacji zakazu w godzinach, kiedy Urząd Miasta jest nieczynny. Można więc powiedzieć, że wniosek odniósł pewien sukces, bowiem zostanie po części zrealizowany, a ponadto radny pokazał, że umie walczyć o swoje przekonania prowadząc długie, czasami rzeczowe dyskusje.
Kolejnym punktem obrad było przedstawienie informacji o realizacji zadań związanych z czystością i porządkiem w mieście. Radni dokładnie zapoznali się z informacjami dotyczącymi tej kwestii podczas obrad stałych komisji Rady. Wnioski, jakie wypływały z przedstawionych danych, dla jednych były „niepokojące” dla innych „bulwersujące i skandaliczne”. Niemniej jednak, wystarczyło drugiego kwietnia przejść się głównymi ulicami Węgrowa, aby odkryć prawdziwy stan porządków w mieście, a właściwie stan nieporządków. Pomimo sprzyjającej już od dłuższego czasu pogody miasto znajdowało się w opłakanym stanie, jak słusznie zauważyła radna Halina Ulińska - „na ulicach leżały zwałowiska piachu”. Chociaż pani dyrektor PGK zapewniała, że ustawicznie podejmowane są kroki w celu posprzątania terenu miasta, ich efekty jak na złość nie zostały zauważone przez nikogo, a co dopiero docenione. Jarosław Grenda usilnie przekonywał, że za stan czystości w mieście odpowiada szereg podmiotów, również właściciele domostw oraz mieszkańcy Węgrowa, a ich obowiązki określa ustawa. Należy zauważyć, że głównym powodem zbulwersowania radnych był piach zalegający przede wszystkim na ulicach, a jak wiadomo, ustawa nie przewiduje zamiatania ulic przez obywateli w ramach czynu społecznego. Niektórzy radni, np. Jerzy Szczęśniak, proponowali restrykcyjne egzekwowanie kar za nieprzestrzeganie zasad porządku przez węgrowian, jak przestrzegała jednak Halina Ulińska jest to metoda szalenie niewychowawcza, bowiem „jak można za coś karać, skoro samemu nie wywiązuje się w należyty sposób ze swoich obowiązków?”
Następnie radni przystąpili do oceny stanu kultury fizycznej w mieście. Główne wnioski, jakie można było wyciągnąć z przeprowadzonej dyskusji, są następujące: w Węgrowie działają liczne kluby sportowe, zauważalne jest szczególne zainteresowanie dzieci i młodzieży piłką nożną i siatkówką, w mieście brakuje boisk sportowych (co jak zapewniają władze miasta będzie rozwiązane), a największe sukcesy sportowe osiągane są w zawodach szachowych. Radny Marcin Tempczyk zarzucił jednak, że przygotowana dla radnych informacja o stanie sportu w mieście jest nierzetelna i „zakłamuje rzeczywistość”, ponieważ nie zawierała wzmianek dotyczących stanu sportu w szkołach, a także informacji, że głównym centrum sportowym w mieście jest hala przy Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II.
Radni na VII Sesji Rady Miasta podjęli szereg uchwał. Pierwsza z nich dotyczyła oddalenia skargi państwa Wandy i Piotra Nasiłowskich, złożonej w sprawie opieszałości Urzędu Miasta i Burmistrza Węgrowa. Państwo Nasiłowscy są właścicielami kilku działek o łącznej po-wierzchni ponad 1 hektara, położonych przy ulicy Piłsudskiego. Od momentu, kiedy powstało tam rondo, nie mają oni zapewnionego dojazdu do swoich posesji. Początkowo były to grunty rolne i droga nie była przewidziana. Od czasu kiedy zmieniono kwalifikację działek, brak drogi stał się problemem, ponieważ uniemożliwia on wydanie zgody na zabudowę. Jarosław Grenda przekonywał, że Urząd Miasta chce „zapewnić dojazd do tej działki, wykupić grunty, zapłacić za nie, urządzić drogę dojazdową do działek, położyć tam media. Wszystko to dla wygody właścicieli działek”. Cały problem tkwi jednaka w tym, że Urząd Miasta chce wykupić 30 metrów działki, aby urządzić tam drogę wraz ze ścieżką rowerową, położyć media, nie narażając się na dodatkowe koszty. Natomiast państwo Nasiłowscy są skłonni sprzedać jedynie 15 metrów. Cała sprawa ciągnie się już od ponad trzech lat, a zawarte porozumienie prze-widujące sprzedaż 20 metrów działki, zostało zerwane przez Piotra Nasiłowskiego. Jarosław Grenda mówił: „pan Nasiłowski blokuje rozwiązanie całej sprawy, nie tylko sobie, ale również swoim sąsiadom, oni wszyscy się zgodzili na zaproponowane przez Urząd Miasta warunki.” Złożona przez państwa Nasiłowskich skarga odnosiła się nie tyle do czasu, w jakim Urząd odpowiedział na kolejne nadesłane przez nich pismo, ile do jego treści. Po zapoznaniu się wnikliwie ze sprawą radni odrzucili skargę 12 głosami za, przy jednym przeciw – radnej Haliny Ulińskiej.
Kolejna uchwała podjęta przez radnych zmieniła podjętą wcześniej uchwałę w sprawie darowizny na rzecz Skarbu Państwa. Radni poprzedniej kadencji przekazali działkę, na której w przyszłości ma powstać strażnica Powiatowej Straży Pożarnej. Obecnie realizowany jest projekt osiedla Glinki na części terenu, który został przekazany straży i przez który biegnie droga. Uchwała ma za zadanie więc wyłączyć z przekazanych terenów obszar zajmowany przez drogę, a także niejako w zamian przekazać część innej działki. Radna Elżbieta Kłos chciała uzyskać informacje dotyczące dalszych losów obecnie zajmowanego przez straż budynku. Pytanie to wywołało irytację komendanta Powiatowej Straży Pożarnej - nie umiał on na nie odpowiedzieć, stwierdził jedynie, że losy budynku będą zależały od Komendy Wojewódzkiej i Starostwa Powiatowego w Węgrowie. Chcąc przekonać radnych, że przekazanie ziemi jest korzystne dla miasta, przedstawił statystyki pożarowe obrazujące, jak wielką rolę odgrywa straż w Węgrowie, a także zauważył, że: „Węgrów znajduje się w komfortowej sytuacji, ponieważ nic nie płaci za ochronę przeciwpożarową”. Na koniec swojego wystąpienia komendant postraszył radnych zauważalną tendencją do łączenia powiatów. Radni, którzy nie do końca zadowoleni byli z formy przemówienia komendanta, przypomnieli, że są w pełni przekonani co do zadań, jakie spełnia straż, jednocześnie przypomnieli, że Rada Miasta zawsze realizowała wszystkie prośby zgłaszane przez PSP. Ostatecznie radni podjęli uchwałę w sprawie przekazania darowizny na rzecz skarbu państwa.
Ostatnim punktem obrad były sprawy różne. Na początku zebrani byli świadkami płomiennego przemówienia mieszkańca Węgrowa. Dotyczyło ono podjęcia przez radnych uchwały odrzucającej skargę Piotra Nasiłowskiego. Węgrowianin zarzucał Urzędowi Miasta ignorowanie spraw mieszkańców. Nie tylko nie przebierał on w słowach, ale swoją gestykulacją sprawiał wrażenie człowieka gotowego do walki. Wydarzenie to było precedensem.
Na zakończenie obrad radny Chodowski ponownie poruszył kwestię złożonego przez siebie na ręce przewodniczącego wniosku. Pragnął on uzyskać informacje czy wniosek ten powinien zostać przegłosowany przez radnych. Po kilkunastominutowej wymianie zdań z radcą prawnym, która tak naprawdę nie przyniosła żadnego ostatecznego rozwiązania, radny, przestając wierzyć w sens składania jakichkolwiek wniosków na ręce przewodniczącego, wycofał swoje pismo.