Statystyki

Użytkowników : 35
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 45037

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43568
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

O zdrowiu na wiele sposobów Drukuj Email
czwartek, 01 marca 2007 02:00
O zdrowiu na wiele sposobówWykładem o zdrowiu pojmowanym całościowo, a więc mając na uwadze i ciało i ducha, 14 lute-go 2007 r. rozpoczął się drugi semestr roku akademickiego 2006/2007 Węgrowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. „Uzdrawiająca siła człowieka” – brzmiał przekonywująco temat prelekcji prowadzonej przez lekarza medycyny Annę Grażynę Brodacką-Bartoszuk. „Będzie o zdrowiu nieco inaczej” – zapowiedziała ów występ dyrektor WOK Ewa Besztak. Środowe spotkanie uatrakcyjnione zostało ponadto konsultacją z zakresu wirażu i kosmetyki u Marianny Solki. Ale po kolei…

W pierwszej części wykładu pani doktor przedstawiła pogląd dotyczący misji w życiu, którą każdy z nas ma do spełnienia. Misja kojarzy się trochę tajemniczo i egzotycznie… Upraszczając, mowa tu o konkretnym zawodzie, jaki przyszło nam wykonywać. Może być to zawód sekretarki, policjanta, kucharza lub dowolnie wybrana, inna profesja. Ważne, aby wykonując dany zawód spełniać się w nim i czerpać z niego satysfakcję. Wiadomo jednak, że życie to nie bajka i nie wszyscy wybraliśmy zawód naszych marzeń. W grę mogły wchodzić zarobki, znajomości, wolny etat na dane stanowisko lub po prostu przypadek. I - jak dowodziła prelegent-ka - większe lub mniejsze zadowolenie z wykonywanej pracy przyświeca nam w codziennym życiu. Dla tych mniej usatysfakcjonowanych alternatywą dla nielubianej pracy może być zajmujące hobby, coś, w czym dana osoba może się spełnić.
Życia nie da się powtórzyć, więc warto przeżyć je jak najlepiej. Czy to więc będąc w młodym, czy w tym bardziej zaawansowanym wieku, powinniśmy pamiętać o realizowaniu siebie oraz rozwoju innych. W tym celu należy sięgnąć głęboko do swojego wnętrza i zastanowić się, do czego zostaliśmy powołani. Pani doktor ujęła to w bardzo poetycki sposób: „Każdy z nas ma swoją pieśń do odegrania, a gramy w orkiestrze świata.” Dyrygentem zaś w tej orkiestrze jest nasze powołanie. Proces odkrycia własnego powołania wymaga odwagi i samozaparcia, jednak z pewnością popłaca i prowadzi do życia mającego swój sens, cel, kierunek.
Podczas notowania mądrych wypowiedzi pani doktor, przyszli mi na myśl tegoroczni maturzyści oraz ich wybór kierunku, w którym po skończeniu szkoły średniej zechcą podążać… Z zamyślenia wyrwały mnie dopiero słowa klucze wykładu: „siła uzdrawiająca”. Od rozważań na temat sensu naszego życia, który ma niewątpliwie istotny wpływ na nasze zdrowie i samo-poczucie, pani doktor przeszła do sedna wykładu. Owszem, tak - satysfakcjonująca praca, hobby, któremu oddajemy się z przyjemnością, mają wpływ na jakość naszego życia. Okazuje się jednak, że w przypadku, gdy „nie wszystko idzie tak, jak powinno”, są inne metody, wspomagające nasze zdrowie. I wcale pani doktor nie miała tu na myśli leków propagowanych przez medycynę konwencjonalną, akademicką, nie ujmując im oczywiście zasług we wspomaganiu naszego zdrowia. Otóż coraz większą popularnością cieszą się kierunki medycyny niekonwencjonalnej, a mianowicie: wizualizacja zdrowia, homeoterapia, techniki koncentracji czy też chyba najbardziej znane ćwiczenia fizyczne.
W dalszej części spotkania głos zabrała Marianna Solka – niezależny dystrybutor firmy kosmetyków naturalnych. Nawoływała do dbania o skórę, stosowania kremów z filtrami UV. Przede wszystkim warta uwagi była myśl o życiu w zgodzie z naturą. Po wykładzie Marianna Solka przeszła do praktyki. Uczestniczka wykładu „oddała się” w ręce prowadzącej pokaz, która zrobiła ochotniczce makijaż. Wszyscy słuchacze podziwiali efekty. Otrzymali również darmowe próbki z kosmetykami.
Tak ubogaceni o wiedzę z zakresu medycyny i kosmetologii słuchacze WUTW rozeszli się w swoje strony, myśląc o następnym spotkaniu, które odbędzie się już za miesiąc.
Ja, jak na złość, następnego dnia złapałam katar… Jednak przekonana o uzdrawiającej sile organizmu człowieka stwierdziłam, że to tylko siedem dni albo tydzień i będzie po wszystkim.
Julita Giers