Statystyki

Użytkowników : 34
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 44538

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   43113
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Dobry radny a dieta Drukuj Email
środa, 01 lutego 2006 02:00


Stanisław Górski, mieszkaniec wsi Zając w powiecie węgrowskim, jest od listopada 2005 roku radnym Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Jego motto to praca na rzecz społeczności, która go wybrała. Na rozmowę z nim udała się nasza młoda specjalistka od problematyki samorządowej – Olga Czajkowska.

Olga: Czy mógłby Pan przybliżyć naszym czytelnikom swoją drogę do kariery politycznej?
Stanisław Górski: O politycznej karierze w moim przypadku trudno mówić; jeżeli chodzi o politykę uważam, że politykę kreuje się w parlamencie. W parlamencie jeszcze nie byłem, funkcji rządowych nie pełniłem, dlatego trudno mówić o karierze politycznej. Można mówić o samorządowej, która zaczęła się w 1990 roku. Sam wówczas nie kandydowałem, ale wygrał wybory samorządowe kandydat, którego „wystawiłem”. Został przewodniczącym Rady Gmi-ny Liw. Nowe samorządy, które tworzyły się na początku lat dziewięćdziesiątych dawały możliwość osobom spoza rady pracować w komisjach Rady Gminy. Ja zostałem członkiem komisji rewizyjnej i jej przewodniczącym. Potem byłem jeszcze członkiem komisji rolnictwa, budżetu i finansów.
O: Jak został Pan radnym sejmiku mazowieckiego?
SG: W czasie wyborów samorządowych, cztery lata temu jeden z moich kolegów z powiatu garwolińskiego zaproponował mi kandydowanie. Spełniłem jego prośbę i zaangażowałem się w pracę partii przy wyborach samorządowych - między innymi pomagałem przy sporządzaniu list do powiatu. Jeśli chodzi o moją osobę to czysty przypadek - brak kandydatów na liście do sejmiku. W okręgu naszym siedlecko-ostrołęckim było 9 miejsc mandatowych, czyli każda partia mogła wystawić 18 kandydatów. Niestety moja partia miała tylko piętnastu, a ja byłem na liście szesnasty. Tak naprawdę to ostatnie miejsce nie dawało żadnych szans na wygraną. Moja kampania przedwyborcza była bardzo skromna, prawie żadna. Chciałem być w porządku w stosunku do organizacji, z listy której kandydowałem i zamieściłem tylko dwa ogłoszenia w „Tygodniku Siedleckim”. Ku mojemu zaskoczeniu w wyborach otrzymałem prawie 5 tys. głosów, co dało mi czwarte miejsce. Kolega został posłem obecnej kadencji, w związku z tym zgodnie z ordynacją wyborczą zająłem jego miejsce. Od listopada jestem radnym sejmiku.
O: Na co chciałby Pan szczególnie zwrócić uwagę jako radny sejmiku mazowieckiego?
SG: Jestem z wykształcenia i z praktyki rolnikiem. Te sprawy są mi najbliższe, im chciałbym właśnie poświęcić jak najwięcej uwagi. Mam świadomość, że mam dużo do nadrobienia. Chciałbym, aby ten rok mojej pracy przyniósł wiele dobrego szczególnie dla regionu, w któ-rym mieszkam. Zorganizowałem grupę osób, która będzie udzielała porad w różnych dziedzinach, m.in. prawnych, obywatelskich i rolnych.
O: Jakie cechy powinien mieć radny, dobry radny?
SG: Dobry radny przede wszystkim powinien chcieć coś robić dla tej społeczności, która go wybrała, a nie kandydować po to, aby zaspokoić własne ambicje. Prawdziwy społecznik to człowiek, dla którego wysokość diety też nie ma znaczenia