Statystyki

Użytkowników : 30
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 43783

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   41451
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Czterdziestka Drukuj Email
piątek, 01 lutego 2008 02:00
Nie wspomniałbym na ten temat ani słowem. Co innego gdyby to była pięćdziesiątka, setka, albo przynajmniej (i byłoby to zrozumiałe pod takim patronem) Mickiewiczowska tajemnicza liczba czterdzieści i cztery. Muszę jednak uczynić uwagę dotyczącą tego małego jubileuszu, nie ze względu na sam jubileusz, bo może byłoby to śmieszne, ale zupełnie z innego, o wiele bardziej poważnego powodu.
Zacznijmy ab ovo – jak mawiali Rzymianie – i przypomnijmy sobie, jak się nam wykluło to, co oddajemy do rąk Czytelników jako numer czterdziesty, a drugi w roku 2008. Otóż ta historia ma już prawie 13 lat! W maju 1995 r. zarejestrowany został sądownie tytuł „Gazeta Węgrowska” z nazwiskiem Andrzeja Wojsza jako redaktora naczelnego, ale już w marcu następnego roku tę funkcję przejmuje Antoni Jurkowski i pełni ją do czasu, gdy z jego propozycji przejęcia praw do wydawania pisma skorzystało nasze Liceum. To niezwykła sztafeta, nie wiem, czy gdziekolwiek znaleźlibyśmy podobną, a jej dziełem są 323 numery i wśród nich tytułowe czterdzieści tych „licealnych”.
Jeśli można mówić o ciągłości tego, co zwie się „Gazetą Węgrowską”, to na pewno nie czyni jej trwanie przy tym samym tytule ani utrzymywanie „historycznej” numeracji. Nie łączy też w spójny cykl tych 323 numerów podobny charakter periodyku, szata graficzna i edytorska oraz koncepcja merytoryczna, bo po prostu takich podobieństw nie ma. Tym jedynym łącznikiem był przez cały ten czas Antoni Jurkowski – człowiek o nadzwyczajnej wprost aktywności dziennikarskiej i publicystycznej. „Gazeta” bez jego tekstów? To niewyobrażalne! Znajdziemy wśród tych ponad trzystu numerów kilka takich, ale w pozostałych natkniemy się na jego artykuły wielokrotnie. Z grubsza licząc, tych 12 roczników zawiera około trzech tysięcy krótszych i dłuższych materiałów prasowych Jurkowskiego! A dodajmy do tego jeszcze setki korespondencji wyemitowanych na falach Katolickiego Radia Podlasie. Jeśli weźmiemy to wszystko pod uwagę, będziemy w stanie przynajmniej w jako takim stopniu uświadomić sobie skalę dokonań JurAnta dla Węgrowa.
Zapowiadał od prawie roku, że skończy tę przygodę. Udało się nam jeszcze na kilka miesięcy go zatrzymać, ale przez cały ten czas liczyliśmy się z tym, że ta chwila nastąpi. I nastąpiła. Właśnie teraz. Wycofał się w swoim stylu: skromnie i cicho.
Świadomi jego wyjątkowości robiliśmy różne podchody, by go wyeksponować, uhonorować, wyróżnić. Myśleliśmy o obszernym wywiadzie, o wyborze jego publicystyki wydanym w formie książkowej, ale udało się na razie tylko jedno: w ubiegłym roku na nasz wniosek otrzymał medal Za Zasługi dla Miasta Węgrowa. W uzasadnieniu napisaliśmy m.in.: „(...) przedstawiamy w sposób jak najbardziej zwięzły najważniejsze argumenty przemawiające za słusznością zgłoszenia go do tej zaszczytnej godności: I. zasługi jako dziennikarza i publicysty, rejestrującego najważniejsze wydarzenia w naszym mieście oraz jego codzienne problemy, a także promującego Węgrów poza granicami powiatu: 1. 1991 – 1996 - stała współpraca z „Tygodnikiem Siedleckim” w charakterze dziennikarza-korespondenta; 2. od 1995 do chwili obecnej redagowanie i współredagowanie „Gazety Węgrowskiej”; 3. od 2001 r. do chwili obecnej – dziennikarz-korespondent Katolickiego Radia Podlasie; II. zasługi ja-ko honorowego krwiodawcy: 1. wieceprezes Zarządu Rejonowego PCK w Węgrowie; 2. prezes Zarządu Rejonowego Honorowych Dawców Krwi w Węgrowie; 3. oddał jako honorowy krwiodawca ponad 36 litrów krwi; 4. odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (1992) i Medalem 40-lecia HDK (1998) oraz medalem Honorowy Zasłużony Dawca (1990).” Ale i wtedy po swojemu usunął się w cień: na uroczystość nie przyszedł, bo nawet los mu pomagał, żeby unikać splendoru takich chwil.
Bez JurAnta „Gazeta” nie będzie już taka sama, nic nie będzie takie samo – również nasza praca. Jeśli przetrwamy mimo jego odejścia z redakcji, to między innymi dla niego, bo to, co stworzył, zasługuje na ocalenie, pietyzm i rozwój.