Statystyki

Użytkowników : 30
Artykułów : 35
Zakładki : 10
Odsłon : 43863

Statystyki galerii

  • Zdjęć:   420
  • Kategorii:   15
  • Odsłon:   41813
  • Komentarzy:   79
  • Głosów:   43
  • Tagów:   0

Disco polo z Ameryki Południowej Drukuj Email
wtorek, 01 stycznia 2008 02:00
Na co dzień pracuje w Miejskim Ośrodku Kultury w Siedlcach, co jakiś czas wyrusza w nieznane i przywozi stamtąd tysiące niesamowitych przygód, którymi dzieli się nie tylko z najbliższymi, ale też ze wszystkimi, którzy potrafią słuchać. Jego pełne energii zdjęcia pokazują, z jaką pasją poznaje obce kultury. Fotografia to jego wielka przygoda. Przygodą było też otwarcie wystawy pt. Spotkanie z Ameryką, które odbyło się 18 stycznia w Węgrowskim Ośrodku Kultury. Chociaż atmosfera na zewnątrz sięgała zera, tutaj zapanował całkiem tropikalny klimat. Wśród przechadzających się w peruwiańskich strojach mężczyzn znalazłam sprawcę całego zamieszania – Bogusława Skarusa i poprosiłam o kilka słów komentarza.

I.T. Skąd pańskie zainteresowanie fotografią?
B.S. Zajmowałem się tym już w latach sześćdziesiątych, ale były to głównie reportaże do gazet województwa warszawskiego czy siedleckiego. Później niestety miałem dwadzieścia lat przerwy w fotografowaniu, ale wszystko zmieniło się, gdy zakupiłem domek nad Bugiem i zobaczyłem to nadbużańskie piękno. Wróciła wtedy moja pasja.
Zdjęcia pokazane na wystawie nie oddają raczej naszego klimatu...
Gdy minęło mi 50 lat, to postanowiłem zacząć podróżować. Europę miałem już zaliczoną, bo przez ponad 15 lat byłem pilotem wycieczek zagranicznych, więc teraz postanowiłem zwiedzić wszystkie kontynenty. Rozpocząłem od dwumiesięcznej wizyty w Indiach i Himalajach. W tamtym roku zwiedziłem też całe Fiordy. Byłem też w Peru, Boliwii, Ekwadorze i Wenezueli.
Niesamowite, a jak wyglądają przygotowania do takich dalekich podróży?
Ja nie jeżdżę na wycieczki turystyczne. To, co robię, to jest po prostu tramping. Czyli kupuję bilet, a o życie i mieszkanie martwię się już na miejscu. Różnie to bywa, raz jest bardzo przyjemnie, a raz mniej. Ale kiedy wracam do Polski, chcę pokazać to, co przeżyłem.
I stąd pańskie zdjęcia?
Ja nie robię zdjęć artystycznych. Prawdziwi artyści mówią mi nieraz, ze moje zdjęcia są takie słodkie, cukierkowe. Ja je nawet nazywam „disco polo fotografii”, ponieważ nie siłuję się na pokazanie artystycznej brzydoty, tylko chcę wszystkim ludziom pokazać piękno, które zastaję.
I rzeczywiście się to panu udaje, widać to po twarzach oglądających.
Moje zdjęcia są naturalne, bez żadnej ingerencji komputera. Chciałbym pokazać jak najwięcej kultury kraju, w którym byłem, dlatego na takie wystawy sprowadzam też zespoły folklorystyczne z danego kraju i narodową kuchnię. Właśnie za chwilę będzie grał zespół.
To świetnie, życzę więc panu dalszych wspaniałych podróży i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mogli gościć pana wystawy w Węgrowie.